Przypomnijmy światu o Zoli – Emile Zola „Germinal”

zola

Z wiekiem jestem coraz bardziej wrażliwy. Wzruszają mnie opowieści powstańców, zawieszam się na chwilę słysząc o sytuacji Jazydów w Iraku. Równie wielki smutek rodziły we mnie losy górników z kopalni Le Voreux w Montsou, które przestawił Emile Zola w „Germinalu”.

 

Francuskiego pisarza znają wszyscy fani krzyżówek panoramicznych, wszak autor „Nany” występuje niemal w każdej z nich. Poza tym wydaje się, że czytelnicy nieco już nim zapomnieli. A niesłusznie, bo gdyby ktoś uznał „Germinal” za najwybitniejszą książkę wszech czasów, nie powinniśmy się dziwić. Pokochać tę napisaną pod koniec XIX wieku naturalistyczną powieść można z wielu powodów.

Po pierwszez za samą fabułę. Stefan, główny bohater, przybywa do Montsou dosłownie w poszukiwaniu chleba. Zatrudnia się w kopalni i w pocie czoła pracuje za głodowe stawki, obiecując sobie, że kiedyś wyjdzie z biedy i poprawi los górników. Od początku rodzi się w nim uczucie do koleżanki z pracy, jednak ta miłość – choć odwzajemniona – nie może się wypełnić.

Po drugie, za przestawienie życia w robotniczym miasteczku, gdzie panują niehumanitarne wręcz warunki życia. Mieszkania są przepełnione, wszędzie jest brud, smród i ubóstwo. Robotnicy głodują, jedząc miniaturowe kanapki, smażoną cebulę i zupę z mleczy, zapijając to trzeci raz zalewaną kawą; od święta tylko widząc mięso. Dzieci – również ciężko pracujące w kopalni – szybko poznają smak alkoholu, kradzieży i seksu, który jest czynnością mającą na celu bardziej zredukowanie stresu lub zaspokojenie popędu aniżeli okazanie miłości.

Po trzecie, za tak ważny wymiar polityczny. Uciemiężona klasa robotnicza zaczyna wierzyć w socjalistyczne idee i zaczyna buntować się przeciwko właścicielom kopalni, którzy nie brudzą sobie rąk pracą, a mają pod dostatkiem jedzenia. Doprawdy, trudno dziwić się rebelii, nawet jeżeli przybiera zbyt wielkie i zbyt brutalnie rozmiary. Za chwilę wolności, za godzinę pełnego żołądka, za sprawiedliwe wynagrodzenie górnicy są zrobić wszystko zatem ich wiara w socjalizm jest w pełni uzasadniona.

„Germinal” jest genialny pod każdym względem. Ciekawy, wzruszający, pouczający i zakończony w przepiękny sposób. Emila Zolę czas sobie przypomnieć i wynieść na piedestał, bo źle stałoby się, gdyby świat zapomniał o tak wspaniałym pisarzu.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.