Quo vadis, Polonia? – Ryszard Legutko „Polska. Polacy i suwerenność”

Ryszard Legutko w zbiorze „Polska. Polacy i suwerenność” porusza problemy od jakiegoś czasu nurtujące nasz kraj. Przypomina, czym naprawdę jest patriotyzm, ostrzega przed stopniową utratą suwerenności i zauważa, jak na przestrzeni lat zmieniła się polska kultura. To tematy dość popularne wśród prawicowych, „niepokornych” środowisk, jednak wciąż należy o nich mówić.

Legutko to profesor filozofii, autor niezliczonych publikacji filozoficznych oraz społeczno-politycznych, a także europoseł wybrany w maju na kolejną kadencję z list Prawa i Sprawiedliwości. Jego najnowsza publikacja pokazuje część z tego, o co będzie walczył w Brukseli.

Podstawowym punktem w jego programie jest silna Polska, prowadząca swoją politykę bez ingerencji Unii Europejskiej, która próbuje zmieniać nasze prawo oraz rozkazuje nam wprowadzać niekorzystne dla polskich obywateli ustawy. Polska w pełni suwerenna, świadoma własnej tradycji i dumnie ją prezentująca. Profesor Legutko widzi w UE zagrożenie dla naszej niepodległości, szczególnie po wprowadzeniu Traktatu Lizbońskiego, szkoda tylko, że zapomina, iż w Polsce podpisał go Lech Kaczyński, często przez niego wspominany i zawsze w pozytywnym kontekście.

Sporo miejsca poświęca również chamstwu, które wdarło się na polityczne salony. Przypomina obrażanie papieża Franciszka tuż po wyborze na Stolicę Piotrową oraz inwektywy, którymi byli obrzucani „obrońcy krzyża” czy, ogólnie mówiąc, wyborcy PiS-u po smoleńskiej katastrofie, a my możemy spojrzeć choćby na ujawnione kilka dni temu rozmowy prezesa NBP z ministrem administracji, by stwierdzić, że wiele ma w tym racji. Zresztą, jak zauważa, problem języka dotyczy również kultury, która nastawiona jest raczej na szokowanie tudzież bulwersowanie odbiorcy niż na niesienie głębszego przekazu.

Trudno się nie zgodzić z profesorem również w kwestii zmian definicji niektórych pojęć, przypominających orwellowską „nowomowę”. Damskie odpowiedniki nazw zawodów, w tym „ministra”, to tylko wierzchołek góry lodowej; trzeba też wspomnieć o wymianie „matki i ojca” na „pierwszego i drugiego rodzica”, o szastaniu bliską faszyzmowi „tolerancją” oraz „równością”. I choć rzeczywiście może budzić to nasz uśmiech – jeśli zachowamy bierność, będzie pojawiać się coraz więcej prób wprowadzania „nowomowy”.

Mnie poruszył również temat filozofii w programach wyższych uczelni. Profesor Legutko zaciekle jej broni i chciałby, by studiowało ją jak najwięcej osób. Utyskuje również na wprowadzenie opłat za drugi kierunek. Moja opinia jest zgoła inna – płatności są oczywiście konieczne, bo darmowych studiów nie ma. A sam miałem obowiązkowe zajęcia z filozofii i nie wyniosłem z nich nic poza definicjami oraz nazwiskami, które musiałem wkuć na pamięć, bo tego żądał na zaliczenie mój profesor z Białorusi. Brakowało mi dyskusji, rozwiązywania problemów czy choćby analizowania niektórych poglądów filozofów, a wiem, że nie tylko na mojej uczelni przekazuje się wyłącznie „suchą” wiedzę, która studentów bardziej nudzi niż ubogaca.

Być może profesor Legutko w publikacji wydanej przez Wydawnictwo M nie odkrywa niczego nowego, bo podobnych teksów pojawia się po prawej stronie sceny politycznej coraz więcej, jednak mimo wszystko dobrze, że jego artykuły i wypowiedzi zostały zebrane w jednym tomie. Im więcej osób dzięki nim uświadomi sobie, w jakich pokręconych czasach żyjemy i w jakim kierunku idzie nasza cywilizacja, tym lepiej – tym więcej nas będzie protestować i nie zgadzać się z tym, co sieje obecna propaganda.

Za egzemplarz podziękowania dla:

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.