Wojtek Cichoń „Działa zabrane” [recenzja]

Recenzja tej płyty na portalu zajmującym się tylko hip-hopem może dziwić. Co prawda Wojtek Cichoń para się również rapem, ale tym razem nie występuje jako Kidd. I nie rapuje, a mówi. Użyta przez autora forma spoken word czyni “Działa zabrane” czymś nowym na polskim rynku muzycznym. Czymś, czego nie można włożyć do żadnej szuflady.
Forma wybrana przez Wojtka może na początku irytować przeciętnego słuchacza rapu szczególnie dlatego, że niektóre wersy są wypowiadane niewyraźnie i zbyt szybko. Zapoznanie się z tym materiałem wymaga od nas maksymalnego skupienia i zaangażowania, co wymaga specjalnych warunków na odsłuch (np. samotny spacer). Nasz pierwszy raz z tym albumem może być trudny i męczący, jednak z czasem możemy się przyzwyczaić do słowa mówionego i zakochać się w nim.

Wszelkie niedogodności związane z odbiorem płyty są rekompensowane przez genialne wiersze

Cichonia. Oczytanie i inteligencja autora objawia się nam w trafnych porównaniach, w umiejętnym
posługiwaniu się słowem i w zaskakujących puentach. Kidd ustrzegł się przeintelektualizowanych
słówek i trudnych do interpretacji metafor. Swoje historie opowiada nam w prosty, zrozumiały sposób.  Z
naszpikowanych ironią i cynizmem tekstów bije smutek oraz wrażliwość, ale – jak mówi autor –
“wszyscy wielcy byli zawsze nieszczęśliwi”.

Rola muzyki zawartej na “Działach zabranych” wydaje się być drugoplanowa. Trudno jednak nie

docenić wkładu Goldiego, który zadbał o klimat równie pesymistyczny co teksty . Bogactwo dźwięków
użytych na tym albumie może być niezauważalne i stłumione przez słowa Wojtka, ale podkładów nie
można oddzielić od tekstów. Tworzą jedność. Goldi przeróżnymi zabiegami stworzył na “Działach…”
przestrzeń i głębię. Brzdękanie kontrabasu, odgłosy ulicy czy szmer wytwarzany przez grupę ludzi –
za sprawą muzyki możemy wejść w świat wykreowany przez Kidda.

“Działa zabrane”, podobnie jak wszystkie płyty ze Skweru, nie mają prawa trafić do tłumów. Wojtek

Cichoń postawił słuchaczowi dość wysoką poprzeczkę. Pozostaje ona jednak na takim poziomie, że
każdy nas może ją przeskoczyć. Wystarczy chcieć.

[Opublikowano 3 czerwca 2012 rokuna portalu Gramrap.pl]

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.