You’ve got the jazz – Eskaubei i Tomek Nowak Quartet „Tego chciałem”

tego-chcialem
Było dobrze. Jest lepiej. „Tego chciałem” to jedna z najprzyjemniejszych tegorocznych płyt.

Jeśli nie wiecie, o co chodzi w tym albumie, to Eskaubei skwapliwie wam odpowie:

Z każdym dniem cofam się dalej, odpływam coraz bardziej
Pieszczę detale, inni pielęgnują farsę
Silą się stale na popisy efekciarskie
A my w jednej z małych salek gramy samą nagą prawdę
Stany agonalne w polskim rapie i show-bizie
Dla tak wielu są tak fajne, że celowo schodzę niżej
Głębiej, bardziej, do zadymionych klubów
Z klimatem jak w Birdlandzie wkładamy tony trudu,
Byś mógł poczuć się fajniej, poczuć się wyjątkowo
Pozbyć się wszystkich barier, liczy się tylko słowo
„New reality”

Jeśli nie wiecie, kto jest za nią odpowiedzialny, to raper także przychodzi w sukurs:

Pięciu kozaków, w tym czterech wirtuozów
plus jeden człowiek od rapu
Jest jeden Filip Mozul,
bo nie ma dwóch takich asów
Jeden Alan Wykpisz – nikt nie gra takiego bassu
Są dużo lepsi niż myślisz
Nie ma takiego soundu, jak Tomek i jego trąbka
Nie ma takiego wajbu tu chemia jest nieodzowna
I nie ma żartów, bo kiedy gra z nami Płużek
To iskry lecą spod palców, chcesz zostać tu jak najdłużej
„Tego chciałem”

A jeśli chcecie wiedzieć, co ja o niej myślę, to już odpowiadam:

„Dotarli się” – takie były moje pierwsze słowa po odsłuchu „Tego chciałem”. Mimo że na poprzedniej płycie chemia między Eskaubeiem i kwartetem Tomka Nowaka była zauważalna, to na nowym projekcie widać, że ich relacja weszła na wyższy poziom: w muzyce czuć o wiele więcej luzu, Skubi nie jest zachowawczy, a większą pewnością siebie za mikrofonem uwidocznia swoją charyzmę. Wygląda na to, że trasa koncertowa po „Będzie dobrze” zbliżyła chłopaków i scaliła zespół, a to po prostu zaprocentowało.

Zasady pozostały te same – muzycy nie zabierają sobie miejsca, każdy może zaprezentować swoje atuty i zostawić solówkę. Plusem jest skrócenie kompozycji: podczas gdy singiel z poprzedniej płyty miał osiem i pół minuty, na „Tego chciałem” tylko jeden utwór przekracza sześć minut, dzięki czemu całość powinna być przystępniejsza, szczególnie dla słuchaczy nieprzyzwyczajonych do długich aranżacji. Najczęściej muzyka jest po prostu radosna, świeża, bardzo „funky”. Eskaubei pisze głównie o sobie, swoich przekonaniach, wizji muzycznych osiągnięć, o świadomości miejsca w jakim się znalazł i dlaczego tak się stało. Przy czym – tak jak wspominałem – pod względem flow i tekstów pozwala sobie na więcej niż na poprzedniej płycie, dzięki czemu zrywa z siebie łatkę „tylko spoko rapera”.

„Będzie dobrze” było sporym wydarzeniem na scenie, jednak „Tego chciałem” jest dojrzalsze, weselsze, bardziej dopracowane, strawniejsze, po prostu lepsze. Mr Krime, odpowiedzialny na skrecze na tej płycie, wykorzystuje hook z kawałka A Tribe Called Quest – „We got the jazz, we got the jazz”. To prawda. Macie w sobie jazz, panowie.

***
Jeszcze słówko o utworze „Płyń ze mną”, w którym pojawia się jedna z moich ulubionych tegorocznych zwrotek – pięknie to ująłeś, Skubi.

Chcę cię kochać, za wiele twoich wad i zalet
Tak jak kocham muzykę, bo przede wszystkim cenię sobie detale
Kocham soul za czyste piękno, R’n’B za zmysłowość
Hip-hop za prawdę, tempo, walkę i bezpardonowość
Jazz za wolność, stymulację wyobraźni
Funk kocham za zadziorność i za to, że chcę do niego tańczyć
więc niech mi będzie wolno dziś pokazać tobie ten świat
Gdzie groove i slow-mo, bit na pulsujących bębnach
Gdzie słuch nie pozostawia innym bodźcom miejsca
Do czasu, kiedy smak twoich ust otworzy wszechświat

 

 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.