Mam was na oku

1
Kilka, w sumie to już kilkanaście, dni temu prosiłem Was o polecenie mi podziemnych raperów, którzy mogą w 2016 roku zawojować scenę. Oto Wasze propozycje i lista graczy, na których będę miał oko.

Najwięcej osób wskazywało na Świnię. Paweł pisał o „ogromnym zastrzyku emocji” w jego rapie i „bezpardonowych tekstach”. Całkowicie zgadzam się, że autor wydanego wspólne z Fawolą „Dema” może w tym roku zyskać sporo, jeśli tylko wyda płytę, ale… ta propozycja to żadne zaskoczenie – Świnię znam, lubię, a nawet przeprowadziłem z nim wywiad.

Zaintrygował mnie natomiast Piotrek, który polecił mi… ulicznika. „Według mnie podziemnym raperem, który jest wart zwrócenia uwagi to Rogal DDL – świeża krew polskiego ulicznego rapu” – napisał. I dodał: „Rogal DDL według mnie wyróżnia się na tle innych ulicznych raperów i nie można go zakwalifikować jako kolejnego, takiego samego ulicznika z trzyliterowym skrótem w ksywie z fabryki klonów Ciemna Strefa. Gość serwuje bezczelne i chamskie teksty w inteligentny i bezkompromisowy sposób jak nikt do tej pory na ulicy. Oryginalna stylówa, a nie kolejne <<znowu to samo, bo takie jest życie>>. Sam odkryłem go dopiero kilka tygodni temu i jest dla mnie sporym zaskoczeniem”. Sprawdziłem kilka numerów i… cóż, uliczny rap – jaki by nie był – to nie moja para kaloszy. Doceniam, że wybiera ambitniejsze bity i ma niezłe flow, ale nigdy nie spodoba mi się taka konwencja.

O raperze, którego znam i którego projekt patronowałem, pisała Paulina, partnerka T.O.M.Sa. W swojej wiadomości akcentowała głównie wysiłki autora „Hold That Thought”. Na pytanie, dlaczego warto go słuchać, odpowiada: „Dlatego, że wiem, jak bardzo się stara, jak poświęca się muzyce. Jak nie mając czasu w dzień, poświęca noce na muzykę, co często skutkuje zmęczeniem w robocie i kłótniami, niestety. Bo wiem, ile siebie wkłada w swoje teksty. Dlatego, że ma niepowtarzalny flow (no dobra, może trochę mesowy, ale nie sposób nie inspirować się swoim idolem). Bo ma świetny warsztat wokalny, genialną (bardzo szeroką) skalę, czego niestety jeszcze nie wykorzystał nigdy w swoich numerach, ale zrobi to, wiem to”. W kontekście następnej płyty to ostatnie może być ciekawe. Dalej Paulina pisze o tym, że muzyka to nie jedyna rzecz, jaka może przekonywać do T.O.M.Sa.: „Jest wyjątkową osobą, najbardziej wyjątkową jaką znam, ma ogromne serce do muzyki, pasje, ambicje, talent, jest niesamowicie inteligentny, wymagający wobec samego siebie, szczery, oddany i wytrwały. Ma staroświeckie podejście do pewnych spraw, co w jego wypadku jest cnotą, niesie całym sobą najpiękniejsze i najcenniejsze wartości, które nieczęsto się spotyka w dzisiejszym paskudnym świecie, nie jest zawistny, nie zazdrości”. To najbardziej ujmujący mail, jakiego dostałem, więc szanowny panie Michale, zabieraj Paulinę na jakąś dobrą kolację.

Dalej znowu zaczynają się raperzy, których nie znam. Filip rekomenduje Hasteeza słowami: „ma całkiem ciekawe i różnorodne flow, którym dobrze porusza się na wpadających w ucho, nowoczesnych bitach, lirycznie też wypada całkiem spoko” oraz SHAGa,  który jest „trochę bardziej znany z powodu tego, że album 35½ MIXTAPE został udostępniony na kanale Kstyka”. Przyznam, że dotychczasowe dokonania obu tych panów średnio mnie przekonują: pierwszy porusza wiele tematów, ale rzuca w nich ogólnikami, drugi jest nieco nudny, ale potencjał w nich tkwi i mogą się rozwinąć.

Kamil przekonuje, że warto mieć oko na Klebana. „Kraków w najwyższej formie, nawet Laik nie powie, że nie. Po prostu jeszcze go nie słyszał. Gdyby tak nie zamulał, to raczej byłby już na topie, bo skill jaki jest, każdy widzi. Znam osobiście – bardzo ogarnięty typ, z zajawką, także według mnie ma wszystko czego trzeba, żeby się kiedyś wybić. Może nie jest to 10. krąg podziemia, ale na bank za mało o nim słychać”. Ponownie mam swoje „ale” (i niestety nie jest to piwo): drażniący, wysoki głos, mnie nieco odpycha, ale będę śledził.

Aż czterech (a włączając Kossisko nawet pięciu) polecił mi Michał. Podał bardzo różnorodnych graczy i zastrzeżeń nie mam tylko do Igrekzeta, na którego płytę czekam i zgadzam się, że „zapowiedziany na ten rok mixtape może być przełomowym wydawnictwem w karierze rapera”. Dalej pojawił się hypeman Otschodzi Szopeen, który w ogóle mnie nie zaciekawił, Bedoes, chwalący się tym, że nie skończył szkoły średniej i nawijający jak każdy inny newschooloweiec oraz ReTo, próbujący eksperymentować ze swoim wizerunkiem. Jak ten ostatni dopracuje już swoją stylówkę i zrobi jakiś koncept album to mogą być z niego ludzie, na razie większego wrażenia nie zrobił na mnie nawet „Minotaur”, który braggowy był głównie w założeniu.

Na koniec Paweł, który wspominał już o Świni polecił mi Golina. Znam gościa i choć „Katakumby” w ogóle mi nie podeszły przez jego antyflow, nowy krążek, który za moment wyjdzie w 3/4 UGDS na pewno sprawdzę. Co do niego przyciąga? „W porównaniu do reszty raperów wyróżnia się ogromną wiedzą na temat otaczającego nas syfu i potrafi to ubrać w słowa, nad którymi trzeba troszkę posiedzieć, żeby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi autorowi. Nie rzuca populistycznych haseł, wręcz przeciwnie, porusza tematy, które poruszają inni, ale robi to na swój sposób”. Do tego Paweł dodał jeszcze Fraktal,  ale to też chyba oczywistość – przynajmniej dla mnie, fana Gresa.

Podsumowując, są w tym gronie raperzy, który zdradzają potencjał i rzeczywiście mogą wejść z buta w 2016, jednak większość będzie musiała popracować nad warsztatem. Liczyłem na to, że w Waszych propozycjach znajdzie się jakaś perełka, której potrzeba jedynie promocji, więc trochę się zawiodłem. Choć z drugiej strony chyba coraz mniej takich postaci znajduje się w podziemiu – machina promocyjna działa szybko i wyłapuje takie diamenciki.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.


Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.