Płock is coming: Ten Typ Mes [1]

poster

 

Koncertu Mesa w Płocku nie mogę przegapić. A co chciałbym usłyszeć podczas jego występu?

Wielkimi krokami zbliża się Polish Hip Hop TV Festival. Do jego rozpoczęcia zostało niewiele ponad miesiąc. Line-up już znamy. Występów będzie zdecydowanie więcej niż rok temu. Pod względem jakości wygląda to o niebo lepiej w porównaniu z zeszłym rokiem. Nie ma jeszcze, co prawda. dokładnej rozpiski koncertów, ale powoli zaczynam planować, na które koncerty muszę pójść, a które można olać. Albo nie tyle „olać”, co „oblać”: po prostu trzeba czasem iść na burgera czy na piwo. Kolejny raz powtórzę dewizę Zioła: „Jedna miłość dla tych wszystkich koncertów, na których w chuj się piło i przegapiło się ulubionych raperów tłumy”. Zatem nie zamierzam przeżywać, jeżeli kogoś przegapię – atmosfera jest ważniejsza.

W cyklu „Płock is coming” będę pisał o tym, na które występy chcę iść i co chciałbym na nich usłyszeć. Pokrótce przypomnę twórczość poszczególnych raperów i stworzę idealne setlisty. Oczywiście nie mam złudzeń, że artyści zagrają zupełnie inne kawałki, ale pomarzyć wolno.

Zaczynam od Tego Typa Mesa, który w Płocku wystąpi z livebandem. Jak przekonują organizatorzy to „solidnie naoliwiona funk-rapowa maszyna, którą stworzono dla słuchaczy, by repertuarem hitów z kilku płyt dawała radość, pozytywne zaskoczenie i motywację do działania”. Nie mam wątpliwości, że będzie to co najmniej bardzo dobry koncert. Mes ma masę kawałków, które przy wsparciu zespołu mogą brzmieć jeszcze lepiej. Znając sceniczność Mesa, on też pewnie daje z siebie wszystko mając za plecami muzyków.

Na koncercie Mesa byłem dopiero raz. Grał repertuar z „Zamachu na przeciętność” i wypadł znakomicie. Teraz z pewnością dominował będzie materiał z „Trzeba było zostać dresiarzem”, ale gdyby tak popuścić wodze fantazji…

Cóż, na dzień dobry Mes ma co najmniej trzy numery: „Wjaaazd„, „Welcome/Wilkommen„, „Otwarcie” – z czym by nie wyszedł, to momentalnie zdobędzie publikę. Jeżeli chodzi o jego ostatnią płytę, to musi pojawić się tytułowe „Trze’a było” oraz „Będę na działce„. Szczególnie ten drugi utwór będzie pasować do plażowego klimatu PHHF i unoszącego się zapachu grillowania. Z „Kandydatów na szaleńców” chciałbym usłyszeć „Z tym, co w sobie mam” i „Studio, łóżko, scena” – z zespołem muszą wypaść świetnie. A jak mowa o „KNS” i zespole, to od razu przychodzi do głowy „Zegar tyka”. Z tym że średnio za przepadam za tym utworem – zdecydowanie wolę prześmiewczy „OIOM„, przy którym pięć lat temu zdarłem gardło. Co jeszcze? Może „Ten zwykły we mnie”? Może fantastyczna nowa „Możliwość” (będzie BlackBelt Greg, więc liczę na pomoc w refrenie)? Z takich już całkiem odległych marzeń, to „Witaj śmierci” oraz „Dorosłe dzieci we mgle” chętnie zarapowałbym razem z Mesem. (Bo łapami już raczej nie macham ani nie skaczę, za stary jestem). Jest jeszcze kwestia kawałków z 2cztery7 i Flexxipu. Z tego pierwszego coś się pewnie pojawi – w końcu Stasiak też tam będzize, ale niestety na Flexxip nie ma co liczyć.

A, i jeszcze jedno. Na PHHF wystąpi też Pezet (będzie gościem któregoś z kolejnych odcinków cyklu). Gdyby tak Mes i Pezet zagrali coś razem? Ich współpraca zawsze wyglądała doskonale. „Czterdzieściprocent„, „Kilka lat później” (to to by było), „Oczy otwarte” albo „Charlie Sheen” – gdyby zagrali coś z tego zestawu, to pewnie publika wyskoczyłaby z butów. Mam świadomość, że to na 90% niemożliwe, ale…

Przyznam też, że mam pewne obawy, co tego tego występu. Wiecie, Mes i Alkopoligamia lubią kreować się na hipsterów rapu. Organizatorzy w zapowiedzi piszą jeszcze tak: „Nie bez znaczenia jest emploi ekipy Mesa i nie chodzi tu tylko o nietypowe stroje sceniczne takie, jak kolorowe szlafroki z wyhaftowanym logotypem wytwórni czy szyte na zamówienie kurtki świecące specjalnie zainstalowanymi diodami. Znany z zamiłowania do inspirujących dysput raper zawsze odnosi się do publiczności z szacunkiem”. Jak Mes wyskoczy tam z jakimiś pseudointeligentnymi przemówieniami, w których zacznie prezentować swoją ideologię, to spasuję. Albo jak wczuje się w ten zespół tak, że zagra te wszystkie eksperymentalne, śpiewane kawałki z „Trzeba było zostać dresiarzem”, brr…

Nie, Mesie, to ma być kilkudziesięciominutowa rozwałka. Bez słabych momentów. Bez zgrywania performera. Chcę wyrywającego z butów rapu. Wierzę, że się nie zawiodę.

Jeżeli chcecie poczytać o Mesie więcej, zapraszam do posta „Dzień z… Mesem” – tam też ciekawa playlista z YouTube oraz słowa m.in. Łony i Stasiaka.

Mam też dla Was playlistę „Best of Ten Typ Mes”. Starałem zmieścić się w jednej godzinie i przyznam, że dość szybko wybrałem kawałki, których nie można było pominąć w takim zestawieniu. Kilka rzeczy z bólem serca wyrzuciłem, ale coś za coś. Taka setlista na koncercie? Byłbym w siódmym niebie. Ale chyba tylko w siódmym niebie mógłbym usłyszeć „Southside flow” na żywo.

A Wy co widzielibyście w playliście „Best of Ten Typ Mes”? Planuję ją niedługo dopracować, więc czekam na sugestie.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony albo po prostu wyłącz AdBlocka i daj zarobić z AdSense. Będę wdzięczny. :)

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • mrtn

    byłam rok temu na koncercie Mesa z livebandem i zapewniam, że Twoje obawy się nie spełnią. Zero gadania, dużo muzyki, dobrej muzyki, potężna dawka pozytywnej energii. Zero zamuły. „Zanim znajdziemy” z zespołem – WOW!

    • blogosiaka

      No i super, tak ma być :)