Ten Typ Mes w Mińsku Mazowieckim (i moja pierwsza przegrana bitwa freestyle’owa)

Trzy tygodnie temu na facebookowym fan page’u Mjuzik Pubu w Mińsku Mazowieckim pojawiła się informacja o tym, że 4 lutego wystąpi tam Ten Typ Mes. Jako, że każdy członek CiężkoStrawnych jest jego psychofanem od razu ruszyliśmy po bilety. Przez trzy tygodnie odliczaliśmy dni, wczuwaliśmy się słuchając wszystkich płyt i codziennie znajdowaliśmy dla siebie coś nowego, dodając komentarz: „Zajebiście, jakby to zagrał na koncercie”. Wczoraj kilkanaście minut po 16 wsiadłem w ostatni autobus do Mińska Mazowieckiego. Do koncertu było jeszcze kupę czasu, klub był zamknięty, więc pozostało nam czekanie przy kebabie i dalsze rozmyślania: „Co ten Mes zagra?”
Wbiliśmy się do klubu po 20, posiedzieliśmy, czekając na trochę spóźnionego Mesa. Ludzi było mało, dlatego dopiero o 21 weszliśmy pod scenę, zajmując miejsca centralnie pod sceną. Idealne miejsce. Wszedł lokalny DJ, a my stanęliśmy w małym okręgu i rzucaliśmy freestyle, jak to zawsze bywa przed koncertami czy imprezami. W końcu zauważyłem wchodzącego Mesa i Stasiaka.
Na scenie zaczęli pojawiać się zawodnicy Alkopoligamii. Wyszedł Theodor z jakimś kumplem, Hubson i Głośny. Mes ze Stasiakiem rozpoczęli koncert po 22 i przywitali publiczność kawałkiem „Welcome/Wilkommen”. Od początku było widać, że to będzie gruba impreza, sami muzycy też chyba byli zaskoczeni takim przyjęciem, bo publiczność szalała. Zdarłem gardło już na pierwszym kawałku, a zawodnicy z 2cztery7 nie tracili rezonu. Zaserwowali wszystkim znane kawałki „Jak to?!” i „To już” w solowym wykonaniu Mesa. Potem kawałki 2cztery7, coś tam od Stasiaka, freestyle Theo. Mes zniszczył też w „Nie potrzeba mi wiele”, skubaniec może rapować, śpiewać w refrenach (i to jak!), robić chamskie przyspieszenia i dobrze wypadać w rockowym brzmieniu („OIOM” zamykał koncert). Zresztą chłopaki dawali z siebie wszystko, Głośny beatboxował, a kiedy zaczęliśmy krzyczeć „Głośny, Głośny”, a za nami cały klub to był naprawdę zaskoczony takim przyjęciem. Sprowokowany do freestyle’u Stasiak też rzucił kilka śmiesznych linijek i choć Theo w odpowiedzi go zjadł, to był to ciekawy moment koncertu.
Chwilę po koncercie znalazłem Mesa i dałem do podpisania „Zamach na przeciętność”. Gadatliwy nie był, raczej zmęczony koncertem i fanami, którzy zaczynali się tłoczyć przy barze. Dowiedziałem się tyle, co od dawna było wiadomo, czyli że będzie solo w 2011.
Jeśli ktoś był wczoraj poza kontrolą, to zdecydowanie Theodor. Zbiłem piątkę, zagadałem o WBW, chciałem go nawet trochę sprowokować, ale on w ogóle się nie spiął, zaczęliśmy gadać o jego solo, zażartował, że będzie wtedy, jak wszyscy moje kumple będą wiedzieli, kim on jest. Na co usłyszał moją odpowiedź; „Ta, to chyba w 2030”. Uśmiał się i powiedział, że pod koniec 2011 albo na początku 2012 roku będzie jego debiut na legalu. To nie był koniec wątku Theo. Od słowa do słowa zaczął się freestyle. Poprosił, żebyśmy wyszli z sali, bo nie słyszy myśli. Stanęliśmy sobie gdzieś z boku, w sześcioosobowym kole. „Dobra, ktoś od was zaczyna”. Wszystkie oczy skierowały się w ułamek sekundy na mnie. A ja miałem swój dzień, nie mogę powiedzieć, że nie. Moje pierwsze wejście miało nawet z 10 wersów, co jest dla mnie dobrym wynikiem, bo freestyler ze mnie jak z koziej. Rzuciłem  nawet dobry punch o przepychaniu go przez Rufina na WBW. Wszedł Theo. Nawijał ze trzy minuty, nie tracił rezonu ani przez chwilę. Dawał wielokrotne, bawił się flow, obśmiał moje punche, rzucał takie linie, że łapaliśmy się za głowy, a ręce same składały się do oklasków. W życiu nie spodziewałbym się tego po gościu, który został zjechany i potępiony po WBW. Porzucaliśmy wersy z 15 minut i Theodor poszedł po drinka. Zmieniliśmy miejsce, wszyscy oczy jak 5zł, bo nikt takiego freestyle’u nie słyszał. Chwilę potem podbija do mnie Theo z pytaniem: „Jak tam, jedziemy dalej?”. Ja już wymiękłem i ograniczyliśmy się do rozmowy o free. Jedyny polski freestyler z kontraktem pokazał nam, że jest spoko gościem, przekonał, że trzeba czekać na płytę i był Man of the Day wczorajszego dnia. Propsy, ziomeczku, masz skilla.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Anonymous

    beja z ciebie przeokrutna, stałeś w pierwszym rzędzie, w okularach czy bez? mocno pobrudził cie twój idol mezo mes?

  • Anonymous

    a to gadanie że theodor jest najlepszy to wiesz o co można potłuc. tutaj masz najlepszy polski fristajl od najlepszego polskiego fristajlowca, ostatnio nawet rękopisy zaczął sprzedawać, ale tego klasyga nie chce opchnąć.

    http://www.youtube.com/watch?v=APBX_lyrXNo

    ZOBACZ ELDOKA NA WOLNO, MASZ TUTAJ PRZED SOBĄ MOJĄ MYŚL UWOLNIONĄ, GOTÓW DO WALKI JAK LOBO I TAK JAK COP ROBO OCZYSZCZAM MIASTO ZE…FSST Z PUSTĄ GŁOWĄ.A WIĘC ZOBACZ JAK NA WOLNO ELDO JEDZIE CAŁY ŚWIAT PADA TUTAJ NA KOLANA, ZOBACZ ELDO CAŁY CZAS SIE STARA NO BO OBROŃCY TYTUŁU ZNISZCZĄ KAŻDEGO KTO FIKA Z PUSTĄ GŁOWĄ, ZNISZCZE WSZYSTKICH ZOBACZYSZ, ELDO MIASTO WYCZYŚCI Z TYCH KTÓRZY SĄ NIE NAJSYS ALE WORST,LEŻĄ NA PODŁODZE ZOBACZ ELDOKA ZNISZCZY PRZEJDZIE PO NICH JAK TAK JAK WALEC,ZNISZCZE, ZOSTAWIE CIE SEMPOM,ELDO PREZIDENTO,ZOBACZ TAK JAK NA KUBIE FIDEL CASTRO NIGDY NIE SKOŃCZE BO CAŁY CZAS MIKROFON WŁĄCZE, NIKT MI GO NIE ODETNIE, ZOBACZ ELDOKA WIĘC ZOBACZ TERAZ SPRAWDŹ TU, W PROGRAMIE SKŁAD, ERDO I RED, ZOBACZ WIĘC NA WOLNYCH MAJKACH NIGDY TO NIE KOŃCZY SIE, A ELDO POZDRAWIA WSZYSTKICH PIS JOU

  • Proste, że w okularach – jak prawdziwy truskul.

    Eldo poza kontrolą od 1410, nikt nie osiągnie takiego poziomu.

  • Anonymous

    A co tak spokojnie ? Już Cię nie jara obsmarowywanie dupy znajomym ? P.S nadal nikt Cię nie lubi ;)))

  • Pingback: Płock is coming: Ten Typ Mes [1] | Blog Mateusza Osiaka()