„Bycie raperem nie zawsze oznacza czerwony dywan” – wywiad z Te-Trisem

Źródło: fanpage Te-Trisa
Źródło: fanpage Te-Trisa

Premiera płyty Te-Trisa to zawsze coś wielkiego. Już w październiku usłyszymy wydane w Step Records „Definitywnie”. Co znajdziemy na tym albumie? Jak Te-Tris patrzy na swoje stare beefy? Czy możemy liczyć na reedycje jego starszych krążków? Na te pytania raper odpowiada w wywiadzie. 

Mateusz Osiak:Twój najnowszy album będzie nazywał się „Definitywnie”. Czego możemy się po nim spodziewać?

Te-Tris: Nie pompujmy baloników. Sam tytuł powinien sporo wyjaśniać.

To zadam może bardziej szczegółowe pytanie. Teksty i klimat będą zbliżone do „Lotu” i ”Teraz”?
To pierwsza moja płyta w całości wyprodukowana przeze mnie. Przy sporej pomocy Sir Micha, ale nadal wszystko bazuje na moich pomysłach. To tworzy specyficzny klimat. Myślałem i pisałem też inaczej niż przy poprzednich dwóch krążkach.

Grono słuchaczy zarzucało ci, że ostatnio zapętliłeś się w tematyce, ujmijmy to, wygrywania życia. Po „Definitywnie” dalej będą narzekać?
Gdybym znał dokładne odpowiedzi na takie pytania, to wczoraj wziąłbym 35 baniek z Lotto. Zakładam, że nie będą. Bardzo zależy mi na ludziach, którzy mnie słuchają.

Czy to będą tylko newschoolowe podkłady?
No co ty!  Jest świeżo, ale jak najbardziej #truskulalert.

Wielu słuchaczy jest też pewnie zaskoczonych wyborem wytwórni. Z racji na współpracę z Michem plotkowano o WielkimJoł, a Ty postawiłeś na Step. Dlaczego akurat ta wytwórnia?
„Sram, gdzie to leci, ważne kurwa czym jest”.

Liczysz na to, że ze Stepem uda ci się sięgnąć po złotą płytę?

Liczę na to, że ze Stepem wydamy płytę, którą chętnie wrzucisz do odtwarzacza i postawisz na półce obok swoich ulubionych.

Muflon powiedział, że byłeś jedynym freestyle’owcem, którego on się obawiał. Ty kogokolwiek się bałeś podczas bitw?
Nie nazwałbym tego strachem. Adrenalina, stres, presja – owszem, ale nie strach. Kuba to najlepszy bitewny MC w historii tego „sportu” nad Wisłą, więc traktuję to jak spory komplement.

Wśród obecnych freestyle’owców masz swojego faworyta?
Nie śledzę ostatnio sceny freestyle’owej, ale wiem, że np. Czeski, Edzio, Szyderca czy Filipek potrafią poradzić sobie z przeciwnikiem w odpowiedni sposób. Fajnie, że ciągle jest zajawka na freestyle.

Niedawno kontrowersje wzbudziły wersy GMLa skierowane do Theodora. Ten ostatni uznał je za zbyt osobiste. Czy we freestyle’u są jakieś granice dobrego smaku?
Pojedynek freestyle’owy to bójka na słowa. Biorąc w tym udział, wiesz, że możesz dostać w jaja albo w grdykę i tylko od przeciwnika zależy, czy honorowo po tych jajach nie kopie czy jednak chcę ci wpierdolić za wszelką cenę. Smak? To trochę jak stand-up, można o wszystkim, bezczelnie i brutalnie, byle nie z prostackim posmakiem cebuli.

W swojej karierze miałeś też beefy. Te pierwsze już dawno zażegnałeś. Jak to jest najpierw nagrywać dissy, na przykład na Raka i Dioxa, a potem nagrywać z nimi wspólne kawałki?
To zupełnie normalne. Ludzie spierają się, udowadniają sobie swoje i swojsze racje, aż finalnie niektórzy dochodzą do wniosku, że więcej ich łączy niż dzieli.

Kto wyciągnął rękę w tamtych przypadkach?
Rak podbił na jakimś koncercie w Trójmieście. Postawiliśmy sobie po kolejce i wyjaśniliśmy sprawę. Z Dioxem nawet nie pamiętam, ale przecinamy się dość często w różnych miejscach, znamy się od pierdyliarda lat, więc pewnie jakoś naturalnie wszystko zeszło. Ciecha spotkałem na Kempie i wszystko, co nam zostało, to pośmiać się razem z tamtej kosy. Nawet dostałem lekkie przeprosiny za ten wers z mamą i kolonoskopią. Dobrze wpisuje się w pytanie o granice smaku. Pozdro, Ciechu!

Obecnie większość hip-hopowowych konfliktów zaczyna się i kończy oświadczeniami na Facebooku.  Ty jednak, robiąc z siebie głos ludu, zdissowałeś bez długich zapowiedzi KaeNa.
Jak się mówi A, to trzeba powiedzieć B, a raperem jestem i wiadomo, jakie mam w związku z tym „obowiązki”. Myślę, że to była pierwsza sytuacja, którą mogę nazwać rzeczywistym beefem, a nie smyraniem się zwrotkami po internetach. W każdym razie, sprawa jest zamknięta, o czym wiedzą chyba tylko osoby bliskie samym zainteresowanym. A teraz ty mi odpowiedz na pytanie. Myślisz, że ten konflikt coś zmienił?

Nie wiem, czy którykolwiek z beefów coś zmienił, ale moim zdaniem fenomenem było to, jak wielu raperów ze środowiska stanęło wtedy po Twojej stronie. Mówili, że dawno trzeba było to zrobić i zjednoczyli się przeciwko KaeNowi.
Powiedziałem to, co myśleli i zakulisowo mówili wszyscy. Te „chuje w dupę” ze sceny były mało honorowe i niepotrzebne, ale wiesz, afekt, wkurw, zwał jak zwał. Z tym nie do końca dobrze się czułem, ale cała reszta była po prostu głosem i moim, i – przy okazji – wielu hip-hopowych głów w kraju. Taka prawda.

Jesteś legendą podziemia. Obok Twojej ksywki można wymienić np. Smarkiego, Jimsona, Reno, Gresa czy Zkibwoya – co sprawiło, że ty zostałeś w rapie, podczas gdy inni od niego odeszli?
Dzięki. Nie wiem, to pewnie ta sama cecha, którą ma VNM, Zeus, Ras czy W.E.N.A. A może po prostu mieliśmy więcej farta, determinacji, może to palec któregoś z bogów, a może po prostu jesteśmy szaleńcami? Nie wiem. Szkoda takich talentów, bo jestem fanem każdego z wymienionych i chętnie widziałbym ich jako dobrze prosperujących, rozwijających się mainstreamowych artystów pełną gębą. Widocznie oni widzieli siebie gdzie indziej i ogromny szacunek za świadome wybory. Bycie raperem w Polsce nie zawsze oznacza czerwony dywan i rentierski czillik. Może nie chcieli tej całej otoczki, wyskakiwania na Glamrapie i rozdawania autografów w Biedronce (śmiech).

Zdarzyło Ci się to ostatnie?
Tak. Kilka razy. Uwierz, że czułem się hiperdziwacznie.

Skoro jesteśmy przy podziemnych raperach, nagrałeś kiedyś numer z Pierrotem, wiesz może, co się z nim dzieje?
Widziałem się z nim jakieś 2-3 lata temu. Graliśmy w Jaśle albo w Krośnie. Pracował wtedy w jakiejś lokalnej rozgłośni radiowej, ma rodzinę itp. Chyba nie mógł z nami za bardzo pobalować, bo miał robić relację z jakiegoś parafialnego turnieju piłki ręcznej czy coś. Parę panczlajnów z tej okazji poleciało (śmiech). Lubię tę mordę. To jest strasznie pozytywna postać.

Na jednym z mixtape’ów w każdym kawałku gościłeś raperów, sam też dość często jesteś zapraszany do wspólnych numerów. Czy jest jeszcze ktoś, z kim chciałbyś nagrać wspólny numer?
Jest sporo osób, z którymi nie miałem okazji nagrywać, a czułbym się fajnie w jednym numerze. Chciałbym tylko, żeby featy wyglądały jak ten na „Vanillahajs”. Siadamy w studio razem, piszemy synchronicznie, w tym samym czasie powstaje muzyka. To jest „to”. Chciałbym tak usiąść na przykład z Pezetem i Laikiem. Serio. Albo z Biszem i Mesem. Dogrywki przez net przestają mieć dla mnie jakikolwiek sens.

Nawet z Laikiem? Do studia weszlibyście już po obiedzie?
Nagrywki nie zakupy, można na głodniaka. Tak czy siak, obiad aktualny, mówiłem przecież.

Poruszyliśmy temat mixtape’ów – czy jeszcze kiedyś będzie można na Ciebie w takiej formie? Przyznam, że sam bardzo na to czekam, bo jestem ogromnym fanem „Stick2MyNameRight”.
Gwarantuję ci, że przy każdej płycie daje z siebie max. „Stick” jest zajebisty. Jestem dumny z tego, że to od nas wyszło. Świetna robota Torta.

A co jeśli chodzi o reedycje tych mixtape’ów albo „Dwuznacznie”?
Raczej nie, chociaż czasem myślę o reedycji „S2MNR” i oddaniu hajsu na jakiś szczytny cel.

Na koniec pytanie od fanów, które zyskało największą liczbę lajków: czy brałeś kiedyś mefedron?

Nie. Nie biorę narkotyków. Jak potrzebuję resetu, to wystarczy mi klasyczna najebka.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • MacieXMusic

    Dobry wywiad, rzeczowy dość, mimo że mało wiadomości o nowym materiale.