Dzień z… Rasem [17]

rasmeny
Źródło: fanpage Rasmentalism

Dzień dobry!
Witam wszystkich na #DzieńzRasem
Dziś przypomnimy sobie najlepsze kawałki Rasa zRasmentalism. Będą kawałki z jego płyt, będą anegdotki, stare, zapomniane kawałki. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Głos zabiorą m.in. Te-Tris, Tomasz Zieliński, dziennikarze, blogerzy i fani Rasa. Będzie co czytać: pod względem tekstu to chyba rekordowa edycja, porozpisywali się wszyscy. Różne punkty widzenia, różne opinie, różne utwory. Naprawdę warto śledzić dzisiejszą akcję.

Posty będą pojawiały się co pół godziny. Sprawdźcie, czy będą się Wam wyświetlały, bo Facebook lubi ograniczać zasięg przy tak częstym postowaniu.

Będę wdzięczny za Wasz feedback, bo Wy też tworzycie ten dzień. Ras wie o akcji, Asfalt Records ją wspiera, wiec Wasze komentarze na pewno nie przejdą bez echa.

Mam nadzieję, że z mojej strony też wszystko jest dopięte. Wypadł mi spontaniczny wyjazd i za parę godzin śmigam na wschód, więc nie wszystko będę mógł kontrolować, dlatego proszę o wyrozumiałość, jeżeli gdzieś tam omsknął mi się palec i coś nie zagrało.

W każdym razie witam jeszcze raz i miłej zabawy!

Ras & Qciek – Thomas Edison

Ja wiem, że współpraca Rasa i Menta to jedna z najlepszych rzeczy w polskim rapie. Wiem, że prócz tego była cudowna epka z Tortem. Wiem, że z dyskografii Rasa można by wybierać, ile się da. Ale ten numer, ten spontan na bicie Qćka to mój ulubiony kawałek Rasa. Cały on – wchodzenie samemu na szczyt, nieustanna walka, ale przy tym wygrywanie życia i beztroskie życie. Potrafiłem zapętlać przez dwie godziny i non stop go rapować, serio. Był taki czas, że nic mnie tak nie motywowało do życia jak ten kawałek.

Tylko to „Wniebowzięcie” to średni film jest.

Ras & DJ Tort – Wszystko mam

Zaczynamy występy gościnne. Na pierwszy ogień kilku fanów. To chyba zresztą najbardziej zainteresuje Rasa. Adam Padewski, czyli ślizger z krwi i kości, podebrał mi jeden z ulubionych numerów Arka. Ma szczęście, że mogę się podpisać pod prawie każdym jego słowem.

„Choć według mnie Arek swój szczyt możliwości osiągnął na „Za młodych na Heroda”, która jest zresztą moją ulubioną rapową płytą, to w lato głośnikami i słuchawkami rządzi u mnie epka Maui Wowie. Szczególnie ten kawałek był dla mnie powiewem świeżości po IMO bardzo średnim „Hotelu trzygwiazdkowym”. Świetny Ras, u którego znowu pojawił się luz w nawijce i Tort, który rzucił na materiał kozackie bity i nadal czekam aż będzie bardziej szczodry w rozdawaniu podkładów, no bo „pomyśl jakie musi mieć na płyty, skoro takie daje na rap o niczym”.

Rasmentalism – System interwałów (ft. Klaudia Szafrańska)

Generalnie moi znajomi i ja to stare dziady – wszyscy niemalże jednym głosem wygrzebali jakieś stare, nieznane kawałki Rasa, a o ostatnich dwóch płytach średnio chcieli gadać. A przecież na „Wyszli coś zjeść” można znaleźć takie przyjemne kawałki jak ten. Bardzo podoba mi się, że do tego numeru nie powstał żaden klip – myślę, że każdy z nas ma wyobrażenie tego kawałka przed oczami i jakikolwiek teledysk mógłby je tylko zabić.

Ale to jedna strona tego kawałka, druga to przedstawienie tej sytuacji. Boże, ile takich rozmów w życiu każdy z nas przeprowadza. Sztuczne uśmiechy, udawanie zainteresowania, świadomość tego, że druga strona też niechętnie się do nas odnosi. Dzięki, Ras, za uchwycenie tych uczuć.

Ras – Ambicje (prod. Bob Air)

Błażej Bembinista (@blazejbem na TT) wybrał starszy numer Rasa – i dobrze, że zarezerwował go pierwszy, bo ustawiła się spora kolejna. Dlaczego? Tutaj odpowiedź:

„Ras – jeden z tych, którzy zaistnieli w polskim rapie dzięki wielkiemu boomowi ostatnich lat. Nie stał się jednak masowo rozpoznawalną postacią, a klipy Rasmentalismu raczej uzyskują po 200-300 tysięcy wyświetleń. Ma jednak swoją grupę odbiorców, która zapewniła mu należną pozycję na polskiej scenie.

Cenię go za umiejętność opisywania życiowych sytuacji w sposób dość prosty, a jednocześnie błyskotliwy. Takie jest “Nowe Kino”, o wypuszczonych w świat erasmusów i wielkich miast typu Poznań panien z dobrych domów z miast typu Bydgoszcz. Dobrze radził sobie z tematami damsko-męskimi i szeroko pojętym “życiem w Polsce”, bez typowego dla wielu wykonawców emosmęcenia i patosu. Potrafi wplatać w teksty wszelkie nawiązania z życia codziennego – od Fabiańskiego ze Szczęsnym po Zarę i friendzone.

Mówisz Ras, od razu myślisz Ment – to świetny duet, poziom Flexxipu czy Pezeta z Noonem. Jednak w ostatnim czasie to producent zaczyna przyćmiewać MC, a raczej po prostu pozostaje na swoim stałym poziomie, wplatając w swoje coraz to nowsze produkcje elementy, którymi zainspirował się przy współpracy z Jedynakiem (Flirtini). Tu dochodzimy do wad Arkadiusza S. – często zdarzają mu się ładne, ale dość okrągłe i puste wersy, które jednak często trafiają na opisy fotek nastoletnich instagramowiczek. Ponadto z każdą kolejną płytą widać, że zwyczajnie zapętla pewne tematy – wielkomiejskie życie młodych ludzi w erze cyfrowej nie jest zjawiskiem, które można wnikliwie analizować po kilkanaście razy. Kolejna interpretacja podrywu w barze nie wnosi nic nowego i zwyczajnie nudzi. A może to mi nudzi się już rap.

Wybrałem więc utwór z czasów, kiedy doszło już do wieszczonego “końca hip-hopu”. Ras bez Menta, ale za to ze wczesnym Bob Airem. Słychać we flow te tytułowe “Ambicje”, lekką gorycz i wkurwienie “chcesz dać nam zarobić przesuń nas o kraj”, chęć wbicia na legal i dostania się do szerszej publiki. To w końcu się udało. Mało znany track, prawdziwa perełka z dobrych czasów w klasycznym stylu – są cuty, jest dobra perkusja i przede wszystkim dobrze zarapowane zwrotki – z siłą, nawet rzekłbym agresją. Tego dziś brakuje, nie tylko opisywanemu wykonawcy, ale całej scenie.”

Quiz – Nie słyszę, co mówisz mi (ft. Ras)
Na „undergroundowym Kodexie” Ras też zostawił super numer. Z „Nie słyszę, co mówisz mi” pochodzi też wielokrotnie follow-upowany i przerabiany wers: „Jak jesteś stewardessą, to pozdrów nasze ego tam”. Truskulowe serca na pewno kochają ten krążek.

Inflacja – Stać nas (ft. Ras, Diset)

Dzisiejsza akcja to w ogóle fenomen pod względem tego, że ludzie rezerwowali kilka numerów. „Ja biorę trzy”, „Ja cztery”, „Ja napisałbym o całej płycie” – i weź dojść z tym do ładu. Taki Maciej Sulima, czyli recenzent Vaibu, Popkillera i rapubuk.pl, wziął opisał trzy numery.

„Czekałem bardzo długo na dzień z Rasem. Arek to mój osobisty TOP 5 raperów, zaznaczając na starcie. Nie mogłem zdecydować się na jeden kawałek, w którym maczał palce toteż napiszę pokrótce o czterech. Na pierwszy ogień leci kawałek z lubelskiej Inflacji (ekipa składająca się z Robaka, Szewca i producenta Brusa) p.t. „Stać Nas”. Numer z 2011 roku, w którym udzielił się na refrenie Diset. A Osiak śmieszek wiedział, że musi być u mnie numer, w którym znajdzie się Diset. Trafił, jebaniutki. Wracając do samego kawałka, wejście Rasa z wersami pokroju „W witrynach odbicia są jak opium dla nich. Uniwerystet życia, masz kolokwium stary. Ja poziom twoich skryptów mam pod butami. Układam je tam, kładę polbruk na nich” stanowi piękno rapu, do którego 1/2 Rasmentalismu przyzwyczaiła mnie od lat. A dalej jest chyba jeszcze lepiej – „Ja idę na szczyt bo nie ma jak dom. To razi, łatwiej się wjebać na dno. I wbić oczy w ścianę, bo nie ma jak tło, co? (..) Ładne życie, nie chodzi o sos, stać nas”. Wydaje mi się, że nagranie tej zwrotki pokryło się czasowo z pracami nad „Hotelem Trzygwiazdkowym” i śmiało klimatem mogłaby wylądować właśnie tam. Kto nie słyszał kawałka, ten trąba i marsz na YouTube’a, a Mateusz podlinkuje niżej ten track.

„Pytają nas jakie mamy plany. Duże rzeczy, nie małe zmiany” – znacie to? Musicie znać. „Kostka Jumanji” Wudoe x Rasmentalism x DJ DBT. Spontaniczny numer, który wykręca powoli 500k wyświetleń. Ras ponownie udowadnia, że jest TOP raperów w kraju, choć wtedy wielu jeszcze tak nie sądziło. A powinno się tak uważać, gdy z membran lecą wersy – „Plany mieszkają wyżej, perspektywy walą w sufit, szanse pytają „jak idzie?” i najczęściej dają dupy.” Wy nie dajcie dupy, nie odpalając tego sztosa.
Znacie kawałek „Poza”? Kapitalna kooperacja z Te-Trisem, Pogzem i Tortem na oszczędnym w brzmieniu bicie Menta XXL. Trochę skromnie w refrenie nasz bohater nawija, że „właściwie nie ma nic poza flow”, natomiast zwrotka? Mistrzostwo. Paradoksalnie Te-Tris w moim przekonaniu nawinął wyraźnie słabiej, a za to Pogz na bardzo wysokim poziomie. Track, który musicie znać.

I na koniec bodaj najstarszy chronologicznie numer z zestawu. „Znowu”, luźny wałek, w którym czuć ducha „Dużych Rzeczy”. Chemia na linii Wudoe x Ras x Mentos, jak zajawka – kipi gęsto. Kipi też styl Rasa z wersami – „Wierzyłem w sny, teraz ty chcesz przyjęć i żeby nie mówiła ziomkom, że przychodzi z byle kim. Nie gadam z byle kim, erudyta, wyłącz majka jak ci głowa z dupą definiują synonim.” Jakieś pytania? Po przesłuchaniu tego numeru mam zawsze ochotę puścić od początku „Duże Rzeczy”. Zawsze.
To tyle ode mnie. Fanatyzm rapu Rasa wyznaję od dawna. I nie zmieni się to już chyba nigdy, bo kumam jego jazdę, nawiązania, porównania. Arek definiuje dorosłość do rapu, a nie jak Onar, przerysowując ją na swoją modłę. Celowo pominąłem kawałki z płyt zespołu słowno – muzycznego Rasmentalism, by rzucić kilka reminiscencji swoimi wyborami. Myślę, że się udało. Elo!”

***

hetras

Przeczytaliście już posta Maćka Sulimy? Spoko, ja też nie, rozpisał się chłopak. Zatem czytajcie dalej i sprawdzajcie polecane przez niego numery, a przy okazji odpowiedzcie mi na dwa pytania:
1) W jakim klubie grałby Ras, gdyby wybrał Hetmana zamiast Menta?
2) Który krążek Rasa uważacie za najlepszy i dlaczego?

Zdjęcie podkradłem z Rasmentalism

***
Ras & Najsbit – Papierowi żołnierze

Szymek Muzykant wybrał numer z „Rasgrzewki” – pamiętacie w ogóle ten krążek?

„Trzy lata. Trzy bardzo dobre płyty wydane pod szyldem Asfalt Records. A w tym szczególnie rewelacyjny debiut. I choć zespół Rasmentalism już dużo wcześniej reprezentował najwyższy krajowy poziom, to właśnie po premierze „Za młodych na Heroda” zanotował spektakularny awans na rapowej drabinie społecznej. Wtargnęli do czołówki najlepszych, ale i – co nie zawsze chodzi ze sobą w parze – najbardziej docenianych. Nie tylko przez forumowych zapaleńców.

Mimo to, nawet jeśli Ras za trzy kolejne lata sprzeda więcej płyt niż Popek, na zawsze pozostanie jednym z najważniejszych ogniw polskiego podziemia hip-hopowego. Generałem undergroundu – a było ich kilku – który spłacił swój dług z nawiązką. Dlatego właśnie, zamiast rozpływać się nad oczywistościami, przenieśmy się do 2005 roku. Mateusz jest przecież nauczycielem. Lekcja historii na jego blogu nie powinna więc nikogo zdziwić.

Kto wie, czy gdyby narzekający wówczas na nadmierne lenistwo rAs nie ukończył projektu jeszcze nie z Mentem, a z Najsbitem, byłby zmotywowany do kolejnych nagrywek. Może zamiast grać koncerty w całym kraju, zostałby prawnikiem? I choć ten okres w jego karierze wspominany jest przez wielu ze szczerym sentymentem, rAs paradoksalnie nie przypominał wtedy tego rapera, którego lubimy najbardziej. Użytkownik Nastukany Eddie napisał swego czasu na Ślizgu, że:- „Niemal przy każdym kawałku nawijka Rasa kojarzy mi się z młodym Pezetem, Mesem i Jankiem z Afrontów, a najmniej z obecnym Rasem”. Trafił w sedno. Ja dodałbym jeszcze Meza z czasów, gdy mógł na równi posprzeczać się z Tym Typem. A jednak… Wystarczyło jeszcze kilka albumów, by wykrystalizował się raper unikalny i to jego styl stał się inspiracją dla młodszych.

Sam Arek w wywiadzie dla AxunArts z 2005 roku stwierdził, że „rAsgrzewka” jest mocno przeciętna. Dziś łatwo powiedzieć, że miał rację. Podobnych płyt mamy przecież na pęczki. Nie jesteśmy w stanie wszystkich nawet przesłuchać. Ale wtedy! Wtedy, w czasach, gdy raperów było paru, a na MTV… Wtedy to było coś ponadprzeciętnego. Co prawda, skłamałbym, gdybym powiedział, że wracam regularnie do tych numerów. Ale kilka rzeczy z tego krótkiego wydawnictwa przykuwa uwagę do dziś. Zwrotki Gresa, Koprucha czy choćby bonus track na bicie Emesde. Sami zresztą posłuchajcie.”

Ras & Dj Tort – Ile chcesz?

I jeszcze kilka słów od Szymek Muzykant, który wybrał sobie całe „Maui Wowie EP” aka Rastortalism. Nie dziwię się – to mój ulubiony projekt Rasa, a załączam kawałek, który był bonus trackiem do płytowej edycji tego materiału. Doskonały.

„Dla jednych będzie to pięć spokojnych minut, papieros i okno z widokiem na gwarne miasto, dla innych blant na kempowym polu namiotowym, seria zielonych świateł na drodze, porządna kawa o poranku czy croissanty i mecze angielskiej ligi. I choć nie wszystkie tego typu symbole komfortu psychicznego i szeroko pojętej wolności wchodzą do kanonu tak, jak choćby Knapowska krata Perły w letni wieczór lub swego czasu butla rudej Gorzkiej Żołądkowej u Mesa, raperzy nie mają problemów z dostrzeganiem prostych przyjemności. To niekoniecznie powszechne zjawisko pięknie spuentował zresztą Taco Hemingway w swoim ostatnim singlu. Czasem wystarczy zdeptać „pierdolony kwiat lotosu” i pozachwycać się trochę nieoczekiwanym zwrotem podatku, krótkim rękawem w letni dzień…

… lub szklaneczką Cherry Coke. W „MAUi WOW!E” to Ras stara się stanąć na ziemi, czerpiąc pozytywną energię z otaczających go drobnostek, pierdół i rzeczy, których na co dzień nie doceniamy. Reprezentant Asfalt Records od pierwszych projektów popisywał się błyskotliwością i sprawnym wychwytywaniem szczegółów. Obrazowe pisanie tekstów to jego ogromny atut. Z wyliczenia rozpoczynającego numer to wiśniowy napój gazowany zapadł mi w głowę najbardziej, tworząc piękną rap pocztówkę niejako definiującą stan błogości, tak bardzo pożądany szczególnie w okresie wakacyjnym. Ale to cała EP-ka z Tortem jest właśnie takim szczególikiem, o którym – w kontekście dyskografii Rasa – zdajemy się często zapominać. Pocieszmy się więc nim chociaż w środku gorącego lata, gadając o niczym i sprowadzając wszystko do szklaneczki wiśniowej coli.”

Rasmentalism – Niebomby (ft. Małpa)

Marcin Półtorak jak zwykle więcej o muzyce niż o rapie, ale co zrobić, taki już jest.

„Wiem, że dziś mówimy o Rasie, a nie o Mencie, ale nie byłbym sobą, gdybym na moment nie pochylił się nad bitem. Otóż podkład do „Niebomb” jest znakomitym przykładem tego, jak szlifowanie brzmienia może uciąć jaja świetnemu bitowi. Posłuchajcie „Niebomb” w wersji singlowej – potężny, wybijający się ponad resztę kick, równoważący go sentymentalny sampel ze świetną melodią (swoją drogą, znakomity kawałek oryginalny: Dynamic Five – Sky Boat, polecam każdemu, kto chce spojrzeć na „Niebomby” z nowej perspektywy), perkusjonalia oderwane od głównych ścieżek, ale dzięki temu dające jeszcze więcej vibe’u, no i ten ośmiobitowy, syntetyczny odlot na koniec. Wszystko w tym gra, a dodatkowo kontrast między przyziemną sekcją rytmiczną a „latającym” samplem (albo szerzej: przyziemną pierwszą częścią a „latającą” końcówką) świetnie odzwierciedla to, co dzieje się w tekście Rasa (o nim za moment). A teraz posłuchajcie „Niebomb” w wersji albumowej. Dźwięk jest czystszy, bardziej „smooth”, ścieżki do siebie idealnie przyklejone, całość brzmi bardzo profesjonalnie, zawodowo wręcz… i co z tego, skoro przez to uleciał cały ten chamski groove niosący bit? Także pamiętajcie – jak „Niebomby”, to tylko w wersji singlowej, z łomoczącą stopą i o wiele bardziej pasującym do tej kompozycji chaotycznym mixem. A co do treści… cóż, chwilę po premierze tego utworu odezwałem się do – obecnego gdzieś pewnie obok w tym Dniu – Krzyśka Nowaka słowami „Jeśli kiedykolwiek jakiś raper sprawi, że zacznę w końcu zwracać uwagę na teksty, to będzie to Ras”. Tak, taki rap bardzo mi siedzi – niby o niczym, ale jednak każdy wers został spleciony z pozostałymi jakimś kluczem. Tutaj mamy co dwa-cztery wersy zmianę perspektywy – twarde stąpanie po ziemi kontrowane zostaje bujaniem w obłokach i ten schemat jest bazą do opisu codzienności Rasa aż do puenty, w której wychodzi zagrać koncert i obie perspektywy się ze sobą mieszają. Zabieg prosty, ale efektowny, a wielopoziomowość tego numeru zasługuje na wzmiankę w kompilacji najlepszych kawałków Rasa”.

W.E.N.A i Rasmentalism – Na zewnątrz (ft. Smarki Smark)

Wiem, że „Duże rzeczy” mają wielu fanów, a ceny na Allegro czy prośby o reedycję nie wzięły się znikąd. Osobiście jednak nie jestem największym fanem tego albumu, chociaż swoje momenty oczywiście ma. Na przykład ten numer, z szanownym panem Smarkim lubię bardzo. (Najbardziej zwrotkę Smarka, ale ciii…).

Rasmentalism – To się nie nudzi (ft. Te-Tris)

Piotr Grabski – jeden z fanów Rasa i gość z ogromną muzyczną wiedzą (śledźcie na TT @piotr_grabski) – zostawił kilka słów o numerze, który jest raczej nieznany.

„Pamiętam, jak dziś – 2011 rok, kiedy to wyszła EP-ka Rasmentalism, na której znalazł się „Delorean”, „Kilkaset kul od domu” i „To się nie nudzi”. To właśnie o tym ostatnim chciałbym powiedzieć parę słów. Bo może moje wrażenie jest błędne, ale zauważam, że utwór ten jest trochę w cieniu twórczości Rasmentalism. Nie wiem, z czego to wynika – czy z tego, że nie jest obecny na żadnym oficjalnym LP zespołu? Trudno powiedzieć, ale powyższy argument nie umniejsza temu utworowi. Mocny beat Menta, który, mimo tego, iż wtedy potrafił zbyt bardzo inspirować się Kanye Westem (vide niektóre utwory na „Hotelu Trzygwiazdkowym”), to tutaj dał z siebie 100%. Momentami przypomina mi to nawet moje ulubione rzeczy z „Dobrej muzyki, ładnego życia” („Mentbit”, „Podeszwy”). Do tego skrecze DJ-a DBT, który już podczas poprzedniej współpracy z Rasmentalism („Duże rzeczy” z Wudoe) pokazał, że zna się na tym, co robi. A jak raperzy? Ras i Te-Tris, którzy w luźnym stylu bardzo fajnie się uzupełniają. Aż szkoda, że z tej współpracy nie wyniknęło nic większego. Ponadto, mam do tego utworu wielki sentyment – gdy ujrzał światło dzienne, słuchałem go bardzo często. Nie bez przyczyny – w końcu to bardzo dobry track. Dziś wracam rzadziej, ale odczucia mam podobne jak wtedy, pięć lat temu”.

Rasmentalism – Taka sobota

„Niewidzialna ręka” to fantastyczny i idealnie wykonany pomysł. Swoje trzy grosze dorzucił tam także Rasmentalism, który oddał hołd kawałkowi WFD. Pierwsze skrzypce gra tutaj Ment XXL, ale zwrotka Rasa też niczego sobie. I propsy za propsy dla Sokołowa, wiadomo.

Rasmentalism – Umarł król, niech żyje

„Za młodzi na Heroda” to jedna z najlepszych płyt ostatnich lat. Co jeden kawałek to lepszy: lubię pancze w „Pervoll Vanish”, melanżową opowieść w „Gdzie jest M?”, rozprawienie się z raperami w „Dobrej muzyce”, obserwacje dotyczące mojego pokolenia w „Nowym kinie”, historię związaną z klipem „Off” i Agatą Młynarską, no wszystko chwytam tam w mig. Zjeździłem z nią setki kilometrów i zawsze zatrzymywał mnie jednak utwór „Umarł król, niech żyje”. Potężna dawka emocji, szczególnie w drugiej zwrotce, kiedy Ras porównuje się do swojego ojca. Ale to kopie.

 W.E.N.A i Rasmentalism – Kostka Jumanji

Krzysztof Nowak, dziennikarz współpracujący m.in. z Interią, Noisey czy Rytmy.pl, a także lokalny patriota z Lublina, wybrał „Kostkę Jumanji”. Krzysiek chciał jeszcze opisać takie numery jak „Znowu” i „Nastogwiazdki”, ale nie zdążył, nie zmienia to faktu, że warto je sprawdzić. :)

„Jeśli chodzi o „Kostkę”, to żałuję tylko jednego – że nie została singlem. To w końcu idealne podsumowanie, a zarazem idealna synteza całego okresu „Dużych rzeczy” i trybu „marzyciel” w wydaniu WudoE i Rasmentów. Ogromny hit całej Lubelszczyzny z przyjemnym obrazkiem przeambitnych chłopaków z Chełma – easymonday”

Rasmentalism – Pierwszy i ostatni raz (ft. Diset)

W cyklu debiutuje Tomasz Zieliński, dziennikarz Sport.pl, współautor świetnego podcastu Hattrick PL i ex-raper, możecie znaleźć go na Twitterze pod nickiem @TomekZiel

„Tomek, jest problem – mówi Ras podchodząc do stolika, gdzie siedziałem razem z dziewczyną. Było miło, szkoda, że przerwał.

Pół godziny wcześniej zespół Rasmentalism skończył grać swój koncert w barze „Vip” w Tarnobrzegu. Mała, kilmatyczna klitka do której wejdzie pięćdziesiąt osób. Idę z Rasem do baru. Jeden z jego brejdaków już śpi na ladzie, obok leżą cztery, pięknie schłodzone kieliszki z Gorzką Żolądkową. Pomyśleć, że to kiedyś była moja ulubiona wódka.

To jest ten problem – wskazuje Ras na kieliszki i podnosi jednego, tak żeby nie oblać swojego brejdaka. – Dzięki za zaproszenie mordeczko – mówi. Chlup.

Mało kto wie, ale starałem się być kiedyś raperem. Grałem koncerty, nagrałem jedną, chyba nieźle przyjętą podziemną płytę, miałem być na „Milczemenie” Laikike1, na producenckiej płycie Zjawina (trzymaj się tam na górze), zrobić kawałek z Eldo, z Kękę (miałem już nawet jego napisaną zwrotkę, piękne czasu Gadu Gadu).

Miałem. Zabrakło zapału, chęci, czasu. Zamiast rapować do mikrofonu komentuje teraz do niego finał Pucharu Anglii. Nie ma tragedii.

Postanowiłem zorganizować koncert Rasa i Mentosa bo po prostu „Dobra muzyka, ładne życie” była piekielnie dobrą i ładną płytą. Do tego ziomowaliśmy z lubelskimi raperami, z Disetem gadaliśmy często, z Goldenem widywaliśmy się na przeróżnych występach.

Brejdaki na koncert przyjechały busem, Ras, DJ DBT, Golden i reszta przyjaciół. Skład mocno nastawiony na konkretną i prawilną najebkę na podkarpackiej ziemi. Koncert siadł dobrze, ludzie nie dopisali, ale Ras i DBT dali bardzo konkretną dawkę rapsów. Po występie, ogarnięciu hajsów (wielkie nie były, sorry Ras) i przetransportowaniu do busa brejdaka śpiącego na barze ruszyliśmy do Parku Dzikowskiego. Słońce zaczynało wstawać, Gorzka lśniła o poranku, było ciepło. Dla takich chwil wymyślono słowo „sztos”. Chlup.

Żeby obniżyć koszty koncertu Ras, DBT i jeszcze jeden brejdak mieli spać… w moim domu. O godzinie 7:00 rano przywitała nas moja mama, dżentelmeni z Lublina ładnie przywitali się mimo już widocznego zmęczenia. W sypialni rodziców siedzieliśmy jeszcze z Rasem i paliliśmy szlugi w oknie. Szybki sen, bus podjechał, przybliśmy piątkę i brejdaki pojechały do domu.

To był mój pierwszy i ostatni raz, gdy widziałem się z Rasem. Strasznie cieszy mnie fakt, że w kilka lat chłopaki od koncertu w tarnobrzeskiej klitce trafili na Olis i największe festiwalowe sceny. To po prostu dobre brejdaki są. A ja mam co wspominać. Ten wieczór był dobrą muzyką. I pięknym życiem”

PeeRZet & Ras – Daj mi bit
Ras i PeeRZet – co to było za połączenie! Wrzuciłbym Wam „Portfel na diecie”, ale niestety kawałek został zablokowany przez prawa autorskie. Szkoda, bo tam padają najlepsze linijki na tej płycie. Łapcie więc ten, a w zasadzie i całą epke poznajcie, bo pewnie wielu z Was tego nie kojarzy.
Te-Tris, Ras, Reno – Sen

Kilka słów o Rasie zostawił też Te-Tris, który współpracował z bohaterem dzisiejszej nie raz i nie dwa.

„Arek zacytował kiedyś w wywiadzie zdanie o tym, że „facet powinien wstać, ogolić się i odpierdolić od siebie na resztę dnia”. Może nie dosłownie to było tak, ale myślę, że podobnie jest ze zdaniem jednego faceta na temat drugiego. Powinien mocno ograniczyć się do konkretów.

Zatem: ja zawsze łapie synchro z Rasem, bo wschodnia krew, bo tło nad wyraz znajome, bo powietrze capi tym samym przemycanym trunkiem. Plus sam przez parę lat „szmuglowałem” ten pryzmat na stołeczny grunt.

Kumam, łapię, kropki łączą się same.

Raper kompletny. Jak klasycznie – to z klasą, jak po nowemu – to z wyczuciem. Jak jeden numer, to „9 żyć”, bo to dla mnie numer jeden w PL.

Na żywo ostatnie lata to progres godny pozazdroszczenia. Jakby nawijał na wolno, w razie awarii sprzętu Mentosa, to Juve oddałoby Higuaina i Pjanica za transfer. NA SZCZĘŚCIE nie UMI. Zostanie tu, i dobrze, bo na bank da jeszcze dużo dobrej muzyki, co uładnia życie”.

A ja zamiast „9 żyć” przypomnę tę niezwykle udaną kooperację Teta, Rasa i Reno.

Rasmentalism – Rady młodego majkela (ft. Reno)
„Nie waaaażne, nie waaaaażne jak, nie poddawaj się, nie opuszczaj nas!”
Nie ma chyba nikogo, kto nie śpiewałby tego razem z chłopakami. Świetna robota Menta, Ras i Reno też zostawili przepiękne, motywujące zwrotki, które można streścić w tym, co śpiewa w tle Michael Jackson:
No matter how hard
The task may seem
Don’t give up our plans
Don’t give up our dreams
Rasmentalism – Ale zdejmij buty (ft. Ten Typ Mes)
Fun factem o Rasie podzielił się też Marcin Grabski aka Tytus, czyli szef Asfalt Records:
„Arek zapoczątkował ciekawą sztafetę artystów współpracujących z Asfalt Records, gdyż to on podsunął mi “Trójkąt warszawski” na YouTube, kiedy Taco miał jeszcze 3000 fanów na facebooku. Pół roku później Taco podsunął mi nagrania Adiego Nowaka… :) Na Adim spoczywa więc teraz wielka odpowiedzialność :)”

BobAir – Jutro będzie za późno (ft. Ras, Fat Matthew)

Ten numer pojawił się podczas ‪#‎DzieńzBobAirem‬ i pojawiłby się pewnie, gdybym organizował ‪#‎DzieńzFatMatthew‬ – wspaniały numer. Leży na moim dysku obok takich staroci jak Big Up Crew „Kolekcjoner”, kawałków 2razyPe i luźnych tracków Tymona – takich rzeczy wtedy słuchałem.

Bardzo możliwe, że to pierwszy track Rasa, jaki słyszałem, długo nie wiedziałem, kto jest kim na tej fotce, nie mówiąc już o tym, że trudno było mi ustalić, która z tych ksywek jest odpowiedzialna za konkretną część numeru. Nie przeszkadzało mi to jednak w jaraniu się wersami o robieniu zielonych jak niebieski z żółtym.

Swoją drogą to kawałek z płyty producenckiej Bob Aira, która nie wyszła, bo policja zabrała mu dysk czy tam cały komputer. Producent tak to opisywał na Ślizgu (pisownia oryginalna):
„wszystkim znaczy 26 osobą ktore były razem w sieci.Nakaz był na pornografie dzięcieca bo niby ktoś od nas ( czyli tych 26 osób jakby co hehe ) rozpowszechniał materiały takiej tresci i sciagał ale nic nie znalezli ( to raczej podpucha była ) wiec nie znalezli nic to zajeli sie nielegalnymi programami oczywiscie wszystko bez prawanie jak i zabranie komputera itd. kto zna prawo ten bedzie wiedział;) ( prawnik okreslił to jako zwykła kradzież )”

Rasmentalism – Delorean

Kończymy z przytupem!
Mam nadzieję, że miło spędziliście ten dzień i że dobrze się bawiliście.

Dziękuję wszystkim za udział, za komentarze, lajki i przede wszystkim za wpisy – wiem, że bywam upierdliwy. kiedy co chwila o tym przypominam. :)

Ja jestem już nad jeziorem Białym, więc pojechałem na wschód, do lubelskiego, więc tutaj muzyka Rasa brzmi jeszcze lepiej. Wierzę, że wszystko zaprogramowałem dobrze i udało mi się obyć bez wielu literówek – jak coś znajdziecie, to pozmieniam dopiero po powrocie.

Cóż jeszcze? Na blogu już powinien być post zbiorczy z wszystkimi dzisiejszymi postami – wrzucę link do komentarza, ale możecie po prostu zajrzeć na www.blogmateuszaosiaka.pl i będzie na górze.

I odwieczne pytanie: z kim następny „Dzień z…”? :) Rasa wybraliście Wy i to okazało się strzałem w dychę, więc teraz też oddaję Wam głos.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.