Podsumowanie 2015: Zaskoczenia

Podsumowanie zaskoczenia
2015 to nie najlepszy rok w polskim rapie, ale były momenty, kiedy rosła nadzieja na to, że idzie lepsze. W Zaskoczeniach znajdziecie płyty, które wywarły na mnie pozytywne wrażenie, chociaż przed odsłuchem podchodziłem do nich z wielką rezerwą.

Tak jak pisałem w Rozkładzie jazdy – pozycje traktujcie z dystansem. Nie bądźcie też zdziwieni, jeżeli pojawią się tu płyty, co do których jakości Wy byliście pewni. Ta kategoria ma na celu przedstawienie albumów niełapiących się do mojego ścisłego topu, ale tytułów wartych odnotowania.

8. Szesnasty „Tego Pan nie poskłada”
Raper z Suchowoli zaimponował mi przede wszystkim lekkością, z jaką pisze storytellingi, które ciekawią nawet po kilku odsłuchach. Sporo w nich dobrego humoru, ironii, a także rozdawanych na każdym kroku prztyczków w nos. Rapować Szesnasty zdecydowanie potrafi i udowadnia to dobierając sobie połamane, czasami bardzo dyskotekowe podkłady. Ciężko się nie szczerzyć przy tym krążku, jak również trudno opanować samoczynne kiwanie głową; mixtape’u „Tego Pan nie poskłada” słucha się naprawdę przyjemnie. Trzymam kciuki, tym bardziej że reprezentant QueQuality jest bardzo spoko gościem, czego możecie dowiedzieć się z wywiadu, jakiego mi udzielił: KLIK.

7. Graf Cratedigger „Journey/Evolution”, „Unreleased, Demos and More vol. 1”
Graf Cratedigger to jeden z bardzo dobrych, a prawie zupełnie nieznanych polskich producentów. Jego bity przepełnione są jazzowymi samplami i odświeżają klasyczną szkołę rapu. W 2015 roku wydał pełnoprawny krążek „Journey/Evolution”, na którym znaleźli się amerykańscy raperzy, jak również wypuścił składankę starych i niedokończonych szkiców „Unreleased, Demos and More vol. 1” (odsłuch/download), gdzie wokale zostawili Kidd, Cruz czy Sensi. Graf zaniedbuje nieco promocję, przez co niewiele o nim słychać, ale na pewno warto sprawdzić jego materiały, którymi zabiera nas w niezwykle klimatyczną podróż po amerykańskich zaułkach.

6. T.O.M.S „Hold That Thought”
T.O.M.S podchodzi do rapu niekonwencjonalnie: eksperymentuje z głosem, kombinuje z flow, ślizga się na tych nietypowych bitach, udziwnia wszystko jak tylko się da, a mimo tego pozostaje sobą. W tym co robi jest wizja i cieszy, że ten krążek został doceniony. Niby w mniejszym stopniu niż na to zasługuje, ale jednak. „Hold That Thought” przetarło mu szlaki i oby kolejny projekt złapał już odpowiedni hype. Osobiście jestem dumny, że mogłem patronować i promować ten krążek na swoich kanałach.
RECENZJA

5. O.S.T.R „Podróż zwana życiem”
Długo zastanawiałem się, czy nie wrzucić najnowszej solówki Ostrego do głównego zestawienia, ale jednak nie katowałem tego albumu tak długo, jak tych, które się tam znajdą. Dla niektórych to może żadne zaskoczenie, niemniej ja nie spodziewałem się już po Adamie tak dobrego krążka, dlatego „Podróż zwana życiem” mnie zaszokowała. O.S.T.R przestał skrzeczeć, wystopował z truizmami, znowu zaczął uderzać w głowę swoimi tekstami (szczególnie w kawałku „Hybryd”). Naprawdę dobra robota i nie zdziwię się, gdy ktoś umieści ten album na tegorocznym podium.


4. Sarcast „Syn słońca”
Nieśmiało i powoli przebijał się ten krążek do świadomości słuchaczy; tu ktoś wrzucił link, tam ktoś powiedział ciepłe słówko i tak to się rozwijało. Bądź co bądź, można już chyba powiedzieć, że „Syn słońca” okazał się sporym sukcesem nieznanej dotychczas grupy Sarcast. Ten album to słuchowisko opowiadające nam historię o cyklicznie zmieniającej się wokół nas naturze. Masa muzycznych nawiązań i inspiracji przywołała od razu porównania do „My Beautiful Dark Twisted Fantasy” Kanye Westa i nawet jeżeli to porównanie na wyrost, to o czymś świadczy. Doskonała produkcja, twórcy są bardzo pomysłowi, jednak zdecydowanie brakuje charyzmy za mikrofonem i porządnych tekstów.
RECENZJA

3. Sarius „Gdzieś to już słyszałem”
Zawsze doceniałem Sariusa, ale nigdy nie było tak, że jego materiały często gościły w moich głośnikach. Do teraz. Mixtape „Gdzieś to już słyszałem” to idealna reklama jego rapu. Klasycznie, ale z nowoczesnym sznytem. Bezpośrednio, ale bez żadnego prostactwa. Prosto, ale i technicznie. Do tego świetnie przygotowane przez Ostrego soulowe edity, na których głos Sariusa brzmi prześwietnie. W życiu bym się nie spodziewał, że jego rap aż tak mi siądzie.
RECENZJA

2. Te-Tris „Definitywnie”
Naprawdę się bałem, że to będzie ostatnia płyta Teta, jaką sprawdzę. Zbyt wysoko latał ostatnimi czasy, dlatego nie sądziłem, że uda mu się tak bezboleśnie zejść na ziemię. Na szczęście „Definitywnie” to powrót starego, dobrego Teta. Może nie jest to idealny krążek i wciąż „Dwuznacznie” czy „Stick2MyNameRight” to lepsze materiały, ale grunt, że do najnowszego krążka Adama chce się wracać. Na blogu znalazło się w tym roku kilka artykułów o Te-Trisie, dlatego zapraszam do zajrzenia tam:RECENZJA, WYWIADDZIEŃ Z… TE-TRISEM10 NAJLEPSZYCH KAWAŁKÓW SPOZA PŁYT TE-TRISA, SPOTIFY.

1. Eskaubei & Tomek Nowak Quartet „Będzie dobrze”
Eskaubei to od zawsze taki raper, który… był. Nie dało się go specjalnie hejtować, ale też nikt nie przesadzał z pochwałami. Od początku jego kariery minęły lata i dopiero w 2015 roku zrobił rzecz wielką: zaprosił jazzowy band i nagrał pod ich muzykę długogrający album. Wyszło naturalnie, z klasą, bez patosu. naprawdę świetnie. Na tej płycie brakuje jedynie chwytliwych singli, a Skubiemu nieco większej charyzmy, ale mimo wszystko: wow, zrobiliście to! Pod koniec roku rzeszowski MC wypuścił też nagraną kilka lat temu na bitach Denza epkę – bardzo truskulowe dobre granie, polecam (odsłuch). Skubi – to był Twój rok, nie przestawiaj tak miło zaskakiwać!
RECENZJA

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Jarek Stefańczyk

    Nie znamy wciąż listy topów, ale brak w tym zestawieniu O.S.T.R’.a to istny zamach! Najbardziej równa płyta w tym roku w mojej opinii. Sam fakt powrotu z wtórności i bełkotu do najwyższej formy zasługiwałby na miejsce na szczycie! No nic, pozostaje poczekać na best of the best. Może wtedy zrozumiem :)

  • Pingback: Niekomercyjni | Blog Mateusza Osiaka()