Władca mixtape’ów – Te-Tris „Tristape”

I kto by przypuszczał, że wystarczyło zejść na sekundę do podziemia, by odzyskać znakomitą formę?

Już poprzedni krążek Te-Trisa, „Definitywnie„, był oznaką tego, że idzie dobre, a raper zszedł na ziemię. Niemniej, trudno było mówić o wielkim komercyjnym sukcesie. Krążek, choć ciepło przyjęty, nie zagościł na dłuższą metę w świadomości słuchaczy, a jak mówi sam autor przez ostatnie pół roku zagrał tylko dwa koncerty, przez co czuje się jak „ryba na wysuszonej plaży”. Trudno szukać przyczyn. Może było za grzecznie? Może Te-Tris jest zbyt dojrzały i nie pisze tekstów pod nastolatków? Może część słuchaczy odrzuciła płytę wydaną w Stepie? Naprawdę nie wiem, najprawdopodobniej to mieszanka tego wszystkiego plus kilka dodatkowych czynników.

Rozczarowujący odbiór płyty przyniósł plotki o tym, że Adam chce zakończyć karierę i trzeba odliczać dni do pożegnalnego koncertu. Ponadto pojawił się problem z Jurkiem Mordelem, który poczuł się urażony wersami z kawałka „Jurek Mordel” i był przyczyną wielu nieprzyjemności, w tym doprowadził do tego, że klip do tego numeru został usunięty z YouTube’a. Nic zatem dziwnego, że Te-Tris miał dość tego grajdołka.

I nagle wrócił. Z mixtapem, który dorównuje wspaniałemu „Stick2MyNameRight” z 2009 roku.

Dziewiczy odsłuch „Tristape’u” wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wbity w sofę wysłałem Adamowi wiadomość z propsami. Podziękował i dodał: „Chyba nie za bardzo rozumiem, co się dzieje”. Widocznie nie tylko ja cofnąłem się w czasie i ponownie usłyszałem tego rapera, którym lata temu się zajarałem. Ta odpowiedź to także znak, że faktycznie w końcu „pykło”, a tak dobrego przyjęcia nie spodziewał się nawet sam autor.

W czym tkwi magia „Tristape’u”? W tym, że Tet wraca z niesamowitą, zarażającą energią, w „Ostatnim dzwonku” jest bezczelny, w „Po swojemu” znajduje się kilka gorzkich i trzeźwych spostrzeżeń dotyczących jego otoczenia, a także mówi o tym, jak z powodu depresji chciał zrezygnować z dalszego rapowania. Niepewność wylewa się też z „Blamy”, w której Tet ostatecznie zrywa z hasłem „FLYORFLY”, bo boi się „spaść jak Aaliyah”. W dedykowanym Podlasiu „Evergreenie” mamy z kolei lokalny patriotyzm, a prawie w każdym numerze znajdą się zapadające w pamięć wersy („Jak patrzę na mamę to widzę, że czas jej nie będzie omijać”, „Znam sex & drugs & rap i nic nie poryło mi tak bani jak bójka z Tortem”). Dość szeroki wybór tematów i odnajdowanie się w każdym z nich to też coś, co kiedyś przykuwało do Te-Trisa – przypomnijcie sobie choćby tą wspominkową „Pamięć”, którą znajdowała się na „Naturalnie” razem z klimatycznym storytellingiem „Magnum” czy historię o tym, jak Tet uniknął śmierci w „Ze śmiercią mi nie do twarzy” postawioną obok komentującego rzeczywistość, ale też dotyczącego relacji w związku „Może pogadamy” ze „Stick2MyNameRight”.

Myślę też o tym początkowym porównaniu do „S2MNR” i o ile zgadza się to, jaką świeżość wpompowywały oba te mixtape’y oraz bije z nich podobny luz, to obie stoją w opozycji pod względem muzyki. Na materiale sprzed 8 lat Tet wykorzystał truskulowe bity Statika Selektah, tutaj podkłady stworzył sam i przypomniał, że często nie doceniamy jego produkcji. „Tristape” to w dużej mierze nowoczesne, podszyte cykającymi hi-hatami podkłady, z gdzieniegdzie wkomponowanymi klawiszami, jednak mamy momenty bardziej truskulowe („Ostatni dzwonek”) czy zwyczajnie spokojniejsze („Blama”). Ogólnie rzecz biorąc, jest naprawdę słuchalnie, świeżo, przyjemnie. Nie mylił się Soulpete, który zachwalał bity Te-Trisa podczas wizyty w Siemiatyczach.

„Siema, kroczę po tytuł. Jaki? Pytaj Tolkiena” rapuje Tet w „Ostatni dzwonek (Suplement)” i oczywiście nie chodzi o „Hobbita”, bo ten tytuł zarezerwował Kościey, a o „Powrót króla” z trylogii” Władca pierścieni”, choć Tetowi można by raczej przyznać tytuł „Władcy mixtape’ów”, gdyż żaden inny raper w tej formie nie sieje tak wielkiego zamętu. Napisałbym, że propsy jak z Siedlec do Siemiatycz, ale między naszymi miastami jest chyba zbyt krótka odległość, by ten komplement w pełni wybrzmiał. Gadam jak psychofan? Możliwe. Po prostu po kilku latach dostałem od jednego z najbardziej szanowanych przeze mnie raperów materiał spełniający moje oczekiwania. Miło cię znowu słyszeć, Adam. Dzięki za ten materiał i oczywiście czekam na fizyka.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Ja też się mega jaram, odtwarzam na reapecie wciąż, mimo że nie lubię słuchać z YouTube’a (Tet, dawaj materiał na Spotify!).

    Zastanawiam się tylko, czy to, o czym piszesz na początku – braku zainteresowania koncertami itd. – zmieni się po tym mixtapie. Oby!

    • Na razie jest spore „wow”, więc trzymajmy kciuki, że to się utrzyma. ;)

  • Michał Kilian

    A ja myślę, że to jeszcze nie odcinanie się od FLYORFLY, że tylko refleksja(?). Aktualizacja stanu umysłu? Myślę, że Adam pamięta ile to znaczy dla ludzi ;)
    To nie jest miejsce, żeby porzucać tak silną ideę jak ‚flajka’…

    • Możliwe, chociaż dla mnie to Tet w najsłabszym wydaniu, więc mam nadzieję, że nie wróci z taką tematyką. ;)

  • Miałem 3 cd zamówione w aucie do przesłuchania. Rottenberg, Tristape i nowego Guziora. tylko płytę TeTrisa przesłuchałem z chęcią i uśmiechem. A odwróciłem się od Teta na dlugo. Po „Naturalnie EP” i „Nic nowego” nie jarałem się Dwuznacznie, Lotem i coś tam jeszcze co wydał. A teraz? No bangla mi to!