Trzy szybkie #1

Jako że sporo słucham i wiele płyt chciałbym zaprezentować, a czasu na długie recenzje mi brakuje to powstaje taki cykl.

Sista Flo „Potok”
Rok temu był nagrany wspólnie z Mi-Lą „Kolaż”, teraz przyszedł czas na solową epkę. I mimo że koleżanka wydała swoją płytę już w głównym nurcie i trafia do zdecydowanie większej publiczności, to warto mieć oko i na Sistę Flo. Swoją sympatię raperka potrafi sobie zaskarbić dobrymi tekstami, często z dozą lekkostrawnego humoru. Są storytellingi – bardziej zabawny „Rozbój w biały dzień” oraz bardziej refleksyjna „Norma”, a najlepszą zwrotką jest zdecydowanie ta pierwsza w „Jak dorosnę”, kiedy Sista oczami małej dziewczynki opowiada o swoich planach na życie. Święty, Big Elmo i Tedi Ted zadbali o przyjemne, odprężające bity, które miejscami ciągną materiał, bo jeżeli chodzi o flow raperka ma jeszcze co poprawiać. Pomimo tego, że poza półkę z solidnym rapem „Potok” nie wychodzi, to słucha się go zdecydowanie lepiej niż muzyki facetów na tym samym poziomie, dlatego warto dać temu materiałowi szansę.
OFICJALNY DOWNLOAD

Kotzi/Luckyloop „Rapdom”
Jeżeli napisałbym, że Kotzi nagrał płytę o swoim życiu to, co prawda, trafiłbym w sedno, ale i zraziłbym do tego materiału wszystkich czytelników, no bo kogo obchodzi następny album o egzystencji jakiegoś rapera? Jednakże jest coś, co sprawia, że „Rapdom” jest produkcją unikatową. A mowa o niezwykle plastycznej narracji Kotziego, który maluje nam przed oczami obrazy tak wyraźne, że widzimy scena po scenie: jak rodzice noszą małego rapera na rękach, jak wygląda jego pierwszy dzień w podstawówce, jak radzi sobie na studiach i tak dalej. Ja muszę wspomnieć o „Pielgrzymie”, czyli utworze o Janie Pawle II. Kotzi opowiada o swoim uczestnictwie w pielgrzymkach Papieża do Polski, o prywatnej audiencji i śmiało wypowiada słowa: „Santo subito!”. Koncept, który z wierzchu wygląda na najbardziej oklepany, okazał się niezwykle ciekawy i szkoda, żeby ta płyta utonęła gdzieś w zalewie innych.

Mrokas „Luxus na raty”
Kolejny raper w My Music i niestety, jak w przypadku High End, nie możemy być za bardzo zadowoleni z płyty. Chociaż nie chcę robić Mrokasowi złej reklamy czy też na siłę mu dowalić, to nie mogę nie wspomnieć o wadach tej płyty. Są to przede wszystkim goście. Kumple z Poznania zawiedli, Bas Tajpana słucha się równie ciężko jak przecenianego w niektórych kręgach Kroolika Underwooda. Sam Mrokas z jednej strony wypada solidnie, z drugiej za to niczym specjalnym nie przekonuje do swojej twórczości. Tematy dość oklepane, flow jedno, jakichś specjalnie błyskotliwych linijek też nie ma. Poziom windują za w większości to dobre, bujające bity (wśród producentów m. in. Donatan i SoDrumatic). Plus jeszcze za bardzo ładne wydanie krążka, jednak jako całość „Luxus na raty” wypada bardzo przeciętnie. 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Anonymous

    no ja wywiad z Kotzim to bym chętnie przecztal ;)

  • nie znam żadnej ksywki

    zmień layout

  • Zmienię na pewno, bo ten się nie nadaje, ale sam nic mądrego wybiorę, więc zrobię to dopiero jak znajdę doradcę oraz czas.