Trzy szybkie #2

Cyga „We śnie nie można umrzeć”
Młodziutki Cyga zmontował kolejny producencki album. Tym razem o wiele bardziej dopracowany i o wiele bardziej związany z elektronicznymi gatunkami, o których mam znikome pojęcia. Szybkie tempo, cykacze, jakieś tam dupstepowe cuda i te sprawy. Instrumentale wypadają bardzo dobrze. Kawałki z raperami już gorzej. Props leci tylko w kierunku Wojtka Cichonia za „Kontrast” i dla Kościeya za zwrotkę w „Labiryncie snów”. Reszta wypada blado. Nie przekonują mnie ani ci nieco starsi (KecaJJ, Planet ANM, Ober), ani młodzi niuskulowcy (Heis, Beeres, Duchu). Jak chcesz dać tej płycie szansę, to ściągnij ją TUTAJ.

Egzegeza „Księga słów”
Medium miał już kompletnie odpłynąć i nawijać nawiedzone katolickie pierdoły. Oczywiście okazało się, że jest kompletnie inaczej. Kielecki raper wziął sobie bity Galusa z mało docenionego albumu „Futura” wydanego w 2011 roku i nagrał typowy dla siebie materiał. Typowy pod tym względem, że teksty pisze w podobny sposób co zawsze – bawi się słowami, zaskakuje błyskotliwymi wersami, zostawia miejsce na zmianę głosu. Naturalnie teraz częściej odnosi się do wiary tudzież porusza problemy światopoglądowe. „Księga słów” to jedna z ważniejszych płyt tego roku, Medium dalej jest świeży i zaskoczył chociażby świetnym promomixem, a ja – mimo najszczerszych chęci – kolejny raz nie potrafię się do końca zajarać jego rapem. Doceniam, szanuję, lubię, ale po kilku odsłuchach odstawiam. Zresztą, poczytajcie Kruka.


Quebonafide „Eklektyka”
„Wymykam się starej szkole, nowej szkole” nawija w otwierającym płytę „Rock’n’rollerze 2” Quebo. Mam inną teorię: jego rap to połączenie najlepszych rzeczy ze starej i nowej szkoły. Z tej pierwszej wziął gierki słowne, pancze oparte na porównaniach, ironię i technikę (we wszystkim widać freestyle’owy sznyt), z newschoolu Quebonafide wyciągnął bangery, jakich możecie szukać na południu USA i wplatanie wszędzie hashtagów. Wersy często doskonałe, flow jeszcze wymaga oszlifowania, są elementy dość wymęczone (inna sprawa, że mix leży), pomysłów też warszawiak ma mnóstwo. Gościnnie scenę zamietli Trzy-Sześć i Muflon, po drugiej stronie wciąż szukający bitu TomB. Produkcja, poza niewielkimi wyjątkami, na spory plus. Jeszcze wyeliminować tak prozaiczne błędy jak właśnie mix czy zacinające się kawałki i będzie naprawdę grubo. Potencjał Quebonafide ma przeogromny i jak go w pełni wykorzysta, to z buta wjedzie do pierwszej ligi.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.