Trzy szybkie #20

Narzekam na rap, chwalę pop. Zapraszam na nowe Trzy szybkie.


kryhoo_-_beatstrumentals_okladka
Kryhoo „Beatstrumentals”
„To takie czyste Detroit” – powiedział Dawid Bartkowski, włączając nam przedpremierowo album Kryhoo. Po chwili nasza goszcząca w Płocku trójka kiwnęła głowami i spropsowała pierwszy podkład. W tle grały nam instrumentale, a my gadaliśmy raz o tym, raz o tamtym. Czas zleciał, płytka się skończyła, zgodnie stwierdziliśmy, że to niezłe… I tyle. Nie można odmówić Kryhowi skilli, bo stworzył dobrze brzmiący, klasyczny, w pełni hip-hopowy album. Ma jednak podstawową wadę: nie zwraca na siebie uwagi. Do włączenia go gdzieś w tle, do dyskusji, czytania, ewentualnie do szlifowania freestyle’u jest idealny, ale żeby go puścić i w skupieniu słuchać? Chyba nie dałbym rady. Żeby do niego często wracać? Cóż, w podobnej stylistyce powstało za oceanem tysiące lepszych podkładów od J Dilli po randomowe „instrumental hip-hop” z YouTube’a. Doceniam włożoną pracę, nie powiem złego słowa na jakość „Beatstrumentals”, ale nie obiecam, że jeszcze kiedyś włączę.

lily hates rosesLilly Hates Roses „Mokotów”
Nie mam pojęcia, dlaczego Lily nienawidzi róż, ale na pewno wraz z Clarkiem robi dobry polski pop. Recenzenci na blogach i portalach rozpływali się nad tym materiałem, chwaląc za pomysłowość, charyzmę, porządne teksty i ciekawe brzmienie oraz porównując wokal Lilly  do Gaby Kulki, wokalistki Domowych Melodii czy Ani Dąbrowskiej. Mnie z kolei „Mokotów” urzeka podobnie jak „Spadochron” Meli Koteluk (no dobrze, nieco mniej). Ale dość tego rzucania nazwiskami, bo to zupełnie niepotrzebne zespołowi Lilly Hates Roses – mają swój świat , w którym pozwalają nam podróżować. To wycieczka przyjemna, lekka i niezbyt długa, więc nie zostawia odcisków na stopach. W sam raz, żeby przedłużyć sobie nieco wakacje. Po pełniejsze recenzje zapraszam m. in. do Axuna.

Chudini/Soker „Linia”
Nie. Po prostu nie. To, niestety, kolejna wtórne, klasyczne LP z masą odgrzanych wersów, MCs bez większej charyzmy oraz typowymi dla tego gatunku bitami. To poziom kolegów z bloku obok, którzy jakiś czas temu wzięli się za rapowanie i wydają pierwszy poważny materiał, a ty ich znasz, więc z czystej kurtuazji dajesz propsa na zachętę. Problem w tym, że Chudini i Soker są na scenie od lat, jednak brzmią, jakby się w tamtych czasach zatrzymali. Lubię klasyczny rap, ale jak słyszę pięciominutowy przerywnik muzyczny, w którym prawie nic się nie dzieje albo kolejny numer o tym, jak ważni są znajomi, to mnie mdli. Na pewno obu panów stać na dużo więcej, więc weźcie się w garść.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.