Trzy szybkie #33

Stary wyga, młody pjes i truskulowiec – taka ekipa w dzisiejszych hip-hopowych „Trzech szybkich”.

Eldo „Psi”
Słuchałem „Psi” przemierzając miasto na gumowych podeszwach, jednak najnowszy album Eldo nie uderzył mnie tak jak „Zapiski z 1001 nocy„. Ta płyta jest tylko – a może aż? – porządna. Wciąż największą siłą warszawiaka są opowiadane przez niego historie, z których najlepiej wypadają „Pan nikt” i „A to pech” oraz motywacyjne „Gwiazdy”. W porównaniu z nijaką poprzedniczką „Psi” ma trochę „ciała”. Po części jest to spowodowane Leszkiem w wyższej formie, bardziej wyrazistą i charakterną warstwą muzyczną (wśród producentów m.in. Voskovy, Rau), a także chociażby dobrze dobranymi wstępami do kawałków (z „Muminków” czy „Przesłania Pana Cogito”). Problem w tym, że niewiele utworów wybija się tutaj ponad solidność i tak naprawdę mało z nich zostaje w głowie; nie wiem, czy któryś track z „Psi” trafi do zbioru najlepszych kawałków Eldo. Niepotrzebne raperowi były też zabawy w hashtagi, a ten – „Mam kota i depresję od sześciu lat; Kaczyński” jest najgorszym, jaki słyszałem w tym roku.

Paweł Bokun „Pjes uliczny”
Ten bootleg to jedna z najbardziej zwariowanych rzeczy w 2016 roku. Bokun przez godzinę wydurnia się na ciepłych, westcoastowych podkładach. Rapuje. śpiewa, wyje, sylabizuje, moduluje głos i choć nie wszystko wychodzi idealnie, to można mu wybaczyć, skoro sam traktuje ten projekt z przymrużeniem oka. Te wszystkie udane i nieudane próby mają za zadanie poprawić nam humor, tak samo jak większość zawartych tu linijek i to się Bokunowi udaje. Z drugiej strony „Pjes uliczny” to nie tylko zabawne wersy, pod ich warstwą znajdziecie walkę z samym sobą i alkoholem, co pozwala spojrzeć na ten materiał z innej perspektywy. A najlepsze w tym bootlegu jest to, że gdzieś za tymi wygłupami stoi świadoma artystyczna wizja i co prawda teraz mrużymy oko, a kto wie, co będzie dalej. W każdym razie teraz kiwam stopą, rękami tańczę jak Drake i czerpię ogromną przyjemność słuchając tej płyty. A w wakacje już w ogóle będzie wchodzić jak złoto.

Mel/Chudini/Dj Te „Torby, tytki, worki, walizki”
Na koniec powrót do złotej epoki polskiego truskulu. Pamiętacie epkę Mela z Kazzamem „Kultywuj”? Nie? To nadrabiajcie ją, a później włączajcie jego nowy materiał. Nie wiem, czy „Torby, tytki, worki, walizki” przekonają jakiegokolwiek młodego słuchacza, ale dla mnie to bardzo miły powrót do czasów, kiedy wsiąkałem w hip-hopową kulturę. I nawet jeśli to wszystko już było, a Mel porusza oklepane tematy i rapuje na poziomie średniej krajowej, i nawet jeśli podobnych bitów były tysiące, to naprawdę dobrze mi się tego słucha i pewnie raz na jakiś czas odpalę sobie ten projekt. Taki wersów jak: „Nie mam szans na bycie lokalnym Gascoignem / Chyba że w temacie nie wylewania za kołnierz” nigdy mało.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.