Trzy szybkie #7

Abel „Ostatni Sarmata”
Skłoniony propsami stąd i zowąd, sprawdziłem materiał Abla, a ta zachęta była mi potrzebna, bo twórczość członka Smagalaz dotychczas mijała się z moim gustem. Po pierwszym odsłuchu „Ostatniego Sarmaty” stwierdziłem, że straciłem czas, po kolejnych zacząłem go nieco bardziej doceniać, mimo że znów to nie moja bajka. Flow Abel wykręcił do maksimum: przyspiesza, zwalnia, przerywa. jest agresywny i spokojny, pewny siebie i melodyjny. Sarmacki element w podkładach wkomponowany jest z głową, przez co nie rzyga się hookami oraz folkowymi motywami muzycznymi (co irytowało u słowiańskiego Donatana). Newschool pełną gębą, przez co pewnie zapomnę o tej płycie za miesiąc, podobnie jak wyrzuciłem z pamięci zeszłoroczne płyty Tedego i Gedza, ale widząc ten album w końcoworocznych podsumowaniach na szczycie zupełnie się nie zdziwię.

Rhye „Woman”
Wydana na początku 2013 roku płyta „Woman” kanadyjsko-duńskiego duetu Rhye to idealny krążek na romantyczny wieczór. Delikatne, kojące dźwięki płyną już w otwierającym płytę utworze „Open”, gdzie Mike Milosh ubóstwia swoją kochankę. Cała płyta oddaje hołd kobietom i miłości, uwypukla to nieco zniewieściały głos Milosha (porównywany do Sade) oraz przepiękne, subtelne brzmienie muzyki. „Woman” trwa niewiele ponad pół godziny, ale ileż emocji i namiętności zmieścili tam twórcy. Doskonały materiał dla wszystkich wrażliwych osób, które szukają muzyki odpowiedniej na randkę z butelką dobrego wina.

Sarius & DJ Eprom „Blisko leży obraz końca”
Jeżeli za produkcję płyty bierze się najlepszy turntablista świata, nie może być źle. Eprom brzmi jak DJ Premier albo Pete Rock w swoich najlepszych latach. Jest klasycznie, słychać trzaski winyla i potężne bębny. Sarius – chociaż w czasach, kiedy taka muzyka panowała w rapie, dopiero raczkował – posiada już całkiem wypracowany raperski warsztat i dobrze porusza się po podkładach. Tekstowo również wpasował się w ten mroczny, brudny klimat. Wycieczka w lata ’90, to chyba najlepsza opozycja dla ludzi, którym kompletnie nie podejdzie „Ostatni Sarmata”.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.