Podsumowanie polskiego rapu w 2011 – miejsca 20-11

20. WFD – PraWFDepowiedziafszy
+ ogromny sentyment. 









19.Starszy Brat – Beaty, rymy, weekend
PLUSY
Zkibwoy wraca w dobrym stylu. I nie ma, że to rozczarowanie, bo żadnych oczekiwań nie miało prawa być. Kedyf i Młd nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie, rzucają dobre zwrotki, czasem nawet lepsze niż król polskiego truskulu. „Żyje dla”, „Gdybym”, „Podróżnik”, „Na parafii”, „Małe rzeczy” (KAY, ZROBIŁEŚ TO) to bardzo dobre numery na niezłych bitach. Czego chcieć więcej?
MINUSY
Chcieć trzeba jeszcze lepszej formy wszystkich raperów i lepszych bitów. No i lepszych pomysłów na kawałki. Wszystko można podnieść o dwa poziomy.
 
18.Łona i Webber – Cztery i pół
PLUSY
Genialne „To nic nie znaczy”. Rap Łony i bity Webbera to od 2001 roku najwyższa półka. Jak zawsze są dobrze zrealizowane pomysły i kilka razy można się uśmiechnąć.
MINUSY
Nie wiem czy to dlatego, że bardzo się nastawiałem i odliczałem dni do premiery odkąd przesłuchałem single, ale zawiodłem się. Łona już nie błyszczy jak kiedyś, nie powoduje rozwalenia na łopatki (poza „To nic nie znaczy”), nie zaskakuje. Szkoda. 
17. Miuosh – Piąta strona świata
PLUSY
Największą zaletą śląskiego rapera to charyzmatyczny, zachrypnięty głos. Jest on bardzo przyciągający i dzięki niemu Miuosha miło się słucha. „Piąta strona świata” rozpoczyna się trzema wielkimi bangerami. „Więcej niż możesz” ze świetnym bitem Bob Aira oraz „Piąta strona świata” i „Coraz więcej” z bitami Emdeki są prawdziwym wejściem z buta. Dodatkowo w tytułowym kawałku możemy usłyszeć też legendę śląskiej sceny Jana Skrzeka, czyli Kyksa.
W dalszej części płyty na pochwałę zasługuje produkcja i gościnna zwrotka Onara.
MINUSY
W drugiej części płyty Miuosh wyraźnie spuszcza z tonu i kawałki zlewają mi się w jedno. Mimo, że słuchałem tej płyty nie raz i nie dwa, to nie potrafię wyróżnić innych numerów niż pierwsze trzy. W tym zlewaniu się albumu pomaga Miuosh, który całą płytę leci jednym flow, które zaczyna nużyć po jakimś czasie.
16. Cira – Zapracowany obibok 2
PLUSY
Pewne, bardzo dobre flow. Przyspieszenia wychodzą świetnie, do tego charyzmatyczny głos i „moc”. Fajne patenty na numery, niezły storytelling („Śliski temat”). Różnorodność – Cira odnajduje się w każdej konwencji jako narrator, jako moralizator, w spokojnych i bangerowych numerach. Dobre zwrotki gości (szczególnie Hukos, Zeus i Miszkers).
MINUSY
Przez tę różnorodność album traci na spójności i nie ma jakiegokolwiek klimatu. Brak też siły przebicia, jakoś nie potrafię katować „Obiboka” mimo, że to album na poziomie.
15. Okoliczny Element – Schody Donikąd
PLUSY
Luźny, zajawkowy rap na dobrych podkładach. Śmieszne linijki Meja i Ninjy, którzy nie są wirtuozami flow, ale jadą przyjemnie. Bit w „Coś dobrego, coś złego” mega. Zwrotki Lilu i Reno na propsie. Miło się słucha, w lato wchodzi idealnie. Spoko rap od spoko chłopaków.
MINUSY
Skity przy kolejnych odsłuchach irytują. Kilka gorszych numerów, które na dłuższą metę trzeba skipować. Nie pasuje Hukos do tej płyty w ogóle (choć zwrotka na propsie). 
14. VNM – De Nekst Best
PLUSY:
Flow, technika, błyskotliwe linijki, mega pancze, niezła produkcja, niektóre featy. Dostarcza ogromnych pokładów beki. VNM to raper, który może nadać nową jakość polskiej sceny, największy potencjał, zdecydowanie.
MINUSY:
Kilka „VNMowskich linijek”. Kilka gorszych numerów, przez co w całości ciężko wchodzi.
13. Hades – Nowe dobre to zło
PLUSY
Galus, zrobiłeś najbardziej klimatyczne bity w tym roku. Czuję ulice, brudne ulice, brudne tak, że mogę przytulić ich brud. Hades, wierzyłem w Ciebie od zawsze. Wiedziałem, że potrafisz mieć treść, styl i dobrą nawijkę. Dałeś radę. Wielkie dzięki za ten album.
VNM MORDO KOCHANA, zniszczyłeś, rozwaliłeś, pękałem z beki przy „Tato, nie, mogę więcej soli do ziemniaków?”.
MINUSY
Trafiają się tanie moralizatorstwa. Jednak trochę za długa. Jednak za mało różnorodna.
12. Hurragun – Hurrap
PLUSY
Boom boom bapowe bity Mżawskiego, zmuszające do bujania głową i tworzące klimat lat wczesnego hip-hopu. MCs dobrze odnajdują się w takiej konwencji i stylowo rapują na takich podkładach. „Hurrapu” po prostu chce się słuchać.
MINUSY
Nie jest to płyta dla słuchaczy, którzy oczekują ambitniejszych tekstów. Do raperów też można się przyczepić, bo mimo tego, że fajnie lecą, to geniuszami majka nie są. Ze dwa, trzy gorsze numery też się znajdą.
11. Jimson – Ucieczka z wesołego miasteczka EP
PLUSY
Jimson wrócił i znowu poskładał rap. Potrzebował czterech kawałków. CZTERECH KAWAŁKÓW, które wcale nie są idealne, którym brakuje flow Jimsona z GWPI, którym brakuje genialnym bitów Bob Aira z poprzedniej epki. Ale znowu mamy świetne teksty i porównania. Mamy celne punche, mamy kolejny raz zjedzonego VNMa. Mamy Me?How?a w formie.
MINUSY
Za krótkie, braki we flow, produkcyjnie mogło być lepiej.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • :D Gdybyś gdzieś napisał, że to jest obiektywne spojrzenie to właśnie prowadzilibyśmy zażarty spór :D, tak daruje Ci :D Ale Hurragun < Łona. Bez przesady. To, że wykopali worek diamentów w postaci Mżawskiego, nie oznacza, żeby ich tak wysoko ustawiać.:D

  • Przyjemniej mi się ich słucha, częściej wracam, jaram się klimatem, bardziej mnie zaskoczyli.

  • 1. WFD to lipa… Kilka niezłych traków nie robi z nich gwiazd, ani klasyka. Numer Raz, owszem, zawsze spoko, ale do tandeciarza Tede nic mnie nigdy nie przekona. Never ever.
    2. Galus faktycznie zrobił najlepszą muzycznie płyte roku. Mega propsy.
    3. Też bardzo lubię Hurragun, ale nie są lepsi od Hadesa, o nie!
    4. Jimson niezły ale krótas!

  • damian stylowski

    ..