Czas na Biblię!

Znajomość Słowa Bożego powinna być dla każdego katolika obowiązkiem, jednak czy rzeczywiście chętnie sięgamy po Pismo Święte? Czytamy Biblię w domu czy ograniczamy się jedynie do wysłuchiwania czytań podczas Mszy Świętej? Zrozumiałe jest, że Pismo Święte może być lekturą wymagającą od nas koncentracji, refleksji i czasu, jednakże to fundament naszej wiary, na którym powinniśmy opierać nasz katolicyzm. Niedawno powstała inicjatywa – „Czas na Biblię” – przekonuje nas, dlaczego warto czytać Słowo oraz zabiera nas w przygodę, odsłaniającą nam piękno Starego i Nowego Testamentu.

Z własnego doświadczenia wiem, jak ciężko „zabrać się” za Biblię. Ilość stron potrafi zatrwożyć, niektóre księgi potrafią zanudzić, a niektóre są tak niezrozumiałe, iż mimo wielokrotnego przeczytania jednego fragmentu w głownie nie zostaje nam nic. (Naturalnie mówię o czytaniu bez znajomości kontekstów).  Osobiście staram się regularnie czytać Pismo Święte, chociaż szczerze przyznam, że wychodziło mi to różnie. W okresie gimnazjum i liceum sięgałem po Biblię często, ostatnimi czasy bywało gorzej – z powodu przeprowadzki i zwiększenia obowiązków. Jednak kiedy zmieniłem telefon na smartfon, pierwszą pobraną aplikacją było właśnie Pismo Święte i od tej pory ponownie codziennie czytam co najmniej jeden rozdział Słowa Bożego.

Wróćmy jednak do inicjatywy, która jest tematem dzisiejszego wpisu. Co nowego wnosi „Czas na Biblię”? Dla mnie to źródło ciekawostek dotyczących między innymi etymologii biblijnych imion, a także zbiór komentarzy, pomagających w dokładniejszym zrozumieniu Słowa. „Zawsze można wiedzieć więcej o Piśmie Świętym – mówi Sławomir Rusin, jeden z twórców portalu. – Odkrywanie uwarunkowań historycznych, kulturowych, specyfiki języków biblijnych pozwala na jeszcze głębsze wniknięcie w Biblię, zrozumienie jej. Różne są poziomy czytania Pisma Świętego, można je czytać w oderwaniu od przeszłości, od uwarunkowań, bez komentarzy, jako rodzaj wiadomości do nas, ale zawsze jest tak, że im większą wiedzę na dany temat posiadamy, tym więcej sensów możemy odnaleźć, tym więcej niuansów, subtelności”.

Doba laicyzacji i nieustanne próby stygmatyzowania Kościoła nie są łatwym czasem na głoszenie Ewangelii. Wiara staje się tematem tabu, bo nikt nie chce narazić się na ataki ze strony „postępowego” społeczeństwa. Czy zatem inicjatywa wspierająca poznawanie Biblii ma szanse na sukces? Czy ludzie chwycą za Pismo Święte? Sławomir Rusin jest przekonany, że czytanie Słowa Bożego jest modne. „Coraz więcej osób włącza się w akcje czytania Biblii np. w tę prowadzoną przez ks. Węgrzyniaka, coraz większą popularnością cieszą się kierunki biblijne na studiach uzupełniających. Kultura również mocniej niż kiedyś odwołuje się do motywów biblijnych, przekształcając je mniej lub bardziej” – mówi. I rzeczywiście coś w tym jest, ataki na Kościół zamiast go osłabić tylko wzmacniają wierzących, którzy coraz chętniej uczestniczą w rekolekcjach oraz włączają się w chrześcijańskie organizacje. Dlatego katolików świadomie czytających Biblię również powinno przybywać. 

„Czas na Biblię” stawia pierwsze, nieśmiałe kroki. Portal rozwija się z dnia na dzień i wzrasta tam liczba komentarzy biblistów, wykładów oraz rozmyślań Ojców Kościoła. Twórcy w planach, prócz poszerzenia bazy tekstów, mają też audycje oraz filmy. Głównym celem pozostaje jednak zachęcanie ludzi do sięgnięcia po Biblię i czytania jej w rodzinnym gronie. Razem z autorami strony zachęcam do chwytania za Pismo Święte – nieważne czy wierzysz, czy wątpisz, czy szukasz,
na pewno z lektury Słowa wyniesiesz niejedną naukę. 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Anonymous

    Niestety problemem jest powiększający się dysonans pomiędzy kościołem, a treściami zawartymi w Piśmie Świętym. To martwi ale czytać warto, zawsze.