„Czym innym jest granie pod publikę, a czym innym granie dla publiki” – wywiad z Roverem



Związany z HighTime Label Rover coraz bardziej zaznacza się w polskim podziemiu. Osobista i szczera płyta “24″ pozwoliła mu dotrzeć do większej ilości słuchaczy, jednak ja dalej uważam, że zbyt mało osób wie, kim jest Rover. Jeżeli interesuje was kogo czyta kielecki raper, skąd wziął się głos w kawałku “Z miłości” albo dlaczego na “24″ nie było featów, zapraszam do wywiadu.

Naprawdę uważasz, że 24 godziny z życia podziemnego rapera mogą być ciekawe?
Sam jeden dzień z mojego życia nie jest niczym wyjątkowym – niemniej jednak próba przedstawienia go w sposób ciekawy była dla mnie dużym wyzwaniem. Wiele pomogła mi tutaj lektura Jamesa Joyce’a i jego “Ulissesa”. Książki, w której autor również przedstawia dzień z życia bohatera literackiego – co więcej – robi to w indywidualnym stylu, którego nie sposób podrobić. 24 godziny z życia to forma, w której ukryte zostały przeżycia, doświadczenia, emocje – czasem uniwersalne, czasem mocno indywidualne.

A te wydarzenia z konkretnych godzin powtarzają się schematycznie czy w układzie kawałków jest trochę przypadkowości?
Każdy dzień z życia, każda godzina, minuta czy sekunda jest spontaniczna. Możemy co prawda wykonywać te same czynności – pić kawę, wyjść do sklepu, otwierać drzwi od domu – jednak uczucia, które towarzyszą nam w tym momencie są w pełni subiektywne i nie można powiedzieć, że schematyczne. Bo czy każdego dnia mijamy te same osoby na ulicy, czy też towarzyszą nam te same wydarzenia? Nie. W naszym życiu tak jak na tej płycie pełno jest “codziennej” przypadkowości.

Wspomniałeś już o “Ulissesie”, a na “24″ mamy też kawałek “Książki”. Widać, że poprawiasz statystyki czytelnictwa w Polsce.
(śmiech) Literatura wypełnia dużą część mojego życia, tak jak muzyka, i kilka innych zainteresowań. Po części jest to związane ze studiami, które ukończyłem, z drugiej strony to po prostu pasja.

A kim prócz Joyce’a się inspirujesz? Mam nadzieję, że nie wymienisz tutaj Bukowskiego.
Joyce nie był moją inspiracją – był wyzwaniem. Oddałem tej książce dwa miesiące życia i biję ukłony przed Słomczyńskim, który ją przetłumaczył (choć zajęło mu to bodajże 13 lat). Inspiracją (literacką) jest dla mnie Jerzy Illg, Josif Brodski, Czesław Miłosz, Wisława Szymborska, Jarosław Iwaszkiewcz czy chociażby Marek Hłasko.

Na płycie mocno dostaje się radiostacjom. To chyba trochę nie w porządku do jednego worka wrzucać na przykład Eskę i Trójkę.
Mam trochę stereotypową (nie oznacza, że dobrą) znajomość radiostacji i kojarzą mi się one jedynie z “hitami” danego sezonu. Odkąd pamiętam, włączając radio w samochodzie towarzyszył mi niesmak związany z tym, że tak mocno marginalizuje się rap. Brak jest niestety nadal radiostacji, która nie kierowałaby się wyłącznie wskaźnikami popularności, a wartością muzyczną. Podobny problem w Polsce ma kinematografia – ale jak powiedział Jan Nowicki – “Mamy taką kulturę, jakie mamy społeczeństwo” – społeczeństwo, w którym rap jest nadal postrzegany jako “twór” gorszy, stąd jego mniejsza bądź żadna popularność w komercyjnych stacjach radiowych.

Kilka kawałków z „24” doczekało się klipów. Ostatnio widzieliśmy one shot do „Drogi do kawiarni”. Był nagrywany na raz? Przyznam, że maszerująca z Tobą pani albo zatłoczone schody wywołały uśmiech.
Nieprzekłamana rzeczywistość – tak one shot był nagrywany na raz. Żałuję tylko, że nie mogliśmy zrealizować one shota w Kielcach, a takie było moje marzenie – by lepiej przedstawić, jaką dokładnie drogę prezentuje dołączona do płyty mapka. Co prawda nadrobiliśmy to ujęciami z “Kropli” (pomimo daty ukazania “Kropla” została nakręcona później niż one shot), jednak efekt nie był taki, jak ten, który sobie założyłem.

Wypowiedź dziewczyny z kawałka „Z miłości” jest nagrana na potrzeby płyty czy to autentyczna sytuacja, podczas której akurat włączyłeś dyktafon?
Autentyczna sytuacja. Podczas nagrania z miłości towarzyszyła mi Mila. Pamiętam, że wtedy zapytałem ją, czy kochała swojego partnera, z którym tak długo była związana, po czym włączyłem record i w ten sposób uwieczniłem wypowiedź, której fragment został użyty w utworze. Mila nie była świadoma tego, że rozmowa się nagrywa – stąd jakość nagrania jest taka, a nie inna.

I jak przyjęła to, że nagranie znalazło się na płycie?
Wkurwiła się, a teraz żąda tantiemów. (śmiech)

Jesteś młodym raperem, który w tekstach jest raczej smutny i nawija na klasycznych bitach Niektórzy przez to porównują Cię z Huczem. Słusznie?
Wydaje mi się, że nie. Leszek prezentuje zupełnie inne spojrzenie na otaczającą rzeczywistość. U mnie wybrzmiewa raczej więcej frustracji niż smutku (poza “Mów do mnie, czy “Z miłości”). Poza tym różnimy się odbiorcami, do których trafia tworzona przez nas muzyka. Na płytę wybrałem klasyczne bity, jednak na featach staram się eksperymentować we wszystkim. Unikam przypięcia pinezki i przyszycia szyldu – Rover – smutny raper (kolejny), dlatego na “24″ tak wiele jest mocnych, energicznych bitów. Głównym założeniem było również ukazanie atmosfery, która towarzyszy nam w konkretnych częściach dnia. Poranek – zazwyczaj mało energiczny, od 9.00 następuje rozpędzenie i zazwyczaj biegniemy przez nasze życie tak do godzin popołudniowych, gdzie często mamy chwilę na refleksje czy pasje. Klimat płyty i dobór bitów udowadnia, że teksty są refleksyjne – ale nie można powiedzieć, że smutne (poza dwoma wspomnianymi przypadkami).

U Ciebie brak też chwytliwych numerów, które zdobywają rzesze młodszych słuchaczy. Na płycie Hucza takim kawałkiem było np. „Gdyby nie to”. Celujesz w inny target czy w ogóle nie myślałeś nad odbiorcami i po prostu pisałeś, co czujesz?
 W utworze kończącym płytę jest odpowiedź na to pytanie: “Szczerze? Chuj mnie obchodzi czy się przyjmie płyta, bo pisałem to, co czułem nie to, co chciałbyś bym pisał”. Zdaję sobie sprawę i wiele osób namawiało mnie, żebym nagrał utwór “pod publikę”. Czym innym jest granie “pod publikę”, a czym innym granie “dla publiki”, która chce cię słuchać właśnie ze względu na twoją indywidualność, a nie w oparciu o dominujący trend.

Dlatego też zrezygnowałeś z gości na płycie?
Dokładnie, dlatego też ta płyta spotyka się z takim oddźwiękiem, a nie innym. Nic nie stało na przeszkodzie do zaproszenia na tę płytę “znanych” postaci rap sceny. Jednak byłoby to pójście po linii najmniejszego oporu. Nie ukrywajmy, że czasy zapraszania na płytę gości, których szanujemy niestety mijają. Dzisiaj gość na płycie to narzędzie promocji do tego, by utwór na youtube miał więcej wyświetleń.

Na „Kalejdoskopie wspomnień” był osobisty track „Ula”. Co się z nią z stało? Są przesłanki do różnej interpretacji tego tekstu.
To jedyny utwór, którego nigdy nie zagrałem na koncercie. Z Ulą łączyło mnie bardzo wiele i wiele przeszliśmy. Niemniej jednak to etap, który się zakończył, a wychodzenie z niego zajęło mi 2,5 roku. Na nowej płycie mało jest Uli jako osoby, jednak sposób, w jaki postrzegam kobiety czy reflektuję miłość jest wynikiem wspólnych doświadczeń – niestety, w ostatnich 2 latach częściej złych, niż dobrych.

W tym samym utworze poruszasz kwestię wiary. Nawijasz: „Myślę, że to przeze mnie, a dokładnie przez to, że w Ciebie zwątpiłem i karając mnie, jej odbierasz siłę”. Jak to jest z Bogiem u Ciebie?
Ciągle się ścieramy. Zajmuje bardzo ważne miejsce w moim życiu i ciągłym dążeniu do prawdy. Śmiesznie to zabrzmi, ale czasami obaj uważamy, że wiemy po prostu lepiej – jeżeli racja jest zazwyczaj po środku, to skutki takiego myślenia są wiadome.

Rap w Kielcach po chwilowym przestoju zaczyna się odradzać. Wrócili Borixon i Wojtas, jest kilku coraz bardziej znaczących młodych kotów. To najlepsze chwile kieleckiego rapu?
Mam nadzieję, że będą tylko lepsze, a obecny poziom nie jest najwyższym. Wśród kieleckich MCs jest ogromny potencjał, jednak nie obejdzie się zapewne bez pomocy w promowaniu ze strony raperów, którzy na polskiej scenie już wiele znaczą. Czas na kielecki rap przyjdzie – mam nadzieję, że niedługo.

Następna płyta też będzie oparta na koncepcie albo motywie przewodnim?
Cały czas nad tym myślę. Nie chciałbym porzucać konceptu, ponieważ pozwala mi on na ukrywanie w trackach, okładce czy klipach różnych odniesień – np. Joyce “Ulisses” czy mapka wraz z opisem zawartym w utworach, która jest autentyczną drogą, jaką przemierzam niemal codziennie.

Słowo dla czytelników?
Zapraszam do sprawdzenia “24″. Niech muzyka broni się sama.

[opublikowane na GramRap.pl 7 lipca 2012 roku]

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.