„Liczyłem na więcej” – wywiad z Mazem

Wiecznie niedoceniony i niespełniony. Kiedy wydawało się, że Maz pozbędzie się tych przymiotników, okazało się, że spalił się dysk z nagraną przez niego płytą. Jak Dominik ocenia ubiegły rok? Czy uda mu się w końcu nagrać solówkę? Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Kiedy ostatnio rozmawialiśmy gadaliśmy wydawało się, że pamięta o Tobie tylko garstka osób. Nie minął nawet rok, a sytuacja się zmieniła – fanów przybyło, ludzie czekają na kolejne kawałki, pojawiasz się jako gość. Spory krok do przodu, prawda? 
 Czy ja wiem, czy krok do przodu. Tak naprawdę to stoję w tym samym miejscu, tylko kawałków trochę więcej – ale biorąc pod uwagę to, że wcześniej było ich praktycznie zero, to też żaden krok do przodu. Mam 1025 fanów na Facebooku, więc jeżeli ilość kliknięć „lubię to” ma weryfikować, czy jesteś dobrym raperem, czy nie, to dalej jestem daleko w tyle. Wielu większych nołnejmów niż ja ma tych kliknięć o wiele więcej. Tak czy inaczej cieszę się tym, co mam i że 1025 osób to jednak sprawdza.

Pewnie byłoby ich nieco więcej, gdyby udało się dokończyć „Jak za starych, dobrych czasów”, ale dysk trafił szlag… 
No tak. Złośliwość rzeczy martwych plus nasza głupota. Faktycznie przykro, że nie udało się tego skończyć – jak zaczynałem robić ten projekt ze Scorem myślałem, że nasza muzyka jest tak niszowa, że nikt nie będzie chciał tego sprawdzać, a jednak jakieś tam jaranko było i ludzie czekali. Trudno, nie ma co płakać tylko trzeba działać dalej. Przyzwyczaiłem się do tego, że ze Scorem nigdy nie możemy skończyć projektu, bo zawsze coś się zdarza. Tym razem jest tak samo… jak za starych, dobrych czasów

Szkoda, że tak prozaiczna sprawa kładzie cały projekt. Nie dało rady tego nagrać od nowa? 
Straciliśmy wszystko – sample, projekty, próbki bębnów, wokale i – co najważniejsze – motywację do tego, żeby zrobić to raz jeszcze. Mój serdeczny przyjaciel, u którego miałem w zwyczaju realizować wokale miał wypadek. Tym samym na jakiś czas straciłem i kumpla, i studio, w którym miałem naprawdę dobry klimat, żeby tę płytę realizować. Jako że na rapie więcej kasy udało nam się stracić niż zarobić, nie mogliśmy sobie pozwolić na to, żeby poświęcić czas na odzyskiwanie projektów, bo trzeba było się zajmować życiem. Niestety jak nie możesz sobie pozwolić na komfort typu studio, dobry mix, mastering, okładki etc. i musisz kombinować wszystko sam zamiast zająć się rapem, to wszystko się komplikuje i zaczyna się odechciewać. Tak też było w tym przypadku.

Kolega, czyli Chmielu Def-Box, jego stan się poprawia? 
Jasne, Kuba walczy jak nikt inny i jestem przekonany, że wyjdzie z tego. Pamiętajcie, że cały czas możemy pomagać zarówno Kubie jak i Jego najbliższym we wszystkim. Zapraszam na https://www.facebook.com/SilaDlaCiebie,wiele gdzie możecie znaleźć więcej szczegółowych informacji odnośnie tego, w jaki sposób można to robić.

Kilkanaście dni temu światło dzienne ujrzał bootleg z mixdownami, w zasadzie tylko dwa numery nie zostały wcześniej wrzucone. Z którego jesteś najbardziej zadowolony? 
Chyba ze „Światła”. Uwielbiam ten bit Scora i ogólnie klimat tego numeru. Wszystkie lubię, nawet biorąc pod uwagę, że są niedopracowane, brzmienie jest złe, a aranżu nie ma. Lubię nasz rap, dobry jest (śmiech). W końcu: „nie mam już mało lat, miliona wyświetleń na stronie, ale lubię mój rap tak, że często wyświetlam sam sobie”.

 Właśnie, „Światło”, czyli Twój kolejny numer o miłości, tym razem jednak bardziej pozytywny niż np. „Najlepszy”. Czy z tego powodu, że Twój status związku się zmienił możemy liczyć na więcej takich utworów? 
Z tym numerem to dziwna historia w ogóle, bo tak naprawdę ten numer nie jest kierowany do żadnej z moich ex kobiet. Wiadomo, ma jakieś cechy czy fakty, które rzeczywiście miały miejsce, ale więcej jest w tym tego, co chciałbym, czy może chciałem mieć kiedyś. „Długa deszczowa jesień” napisała mi się sama, „Jak za starych dobrych czasów” również, sam jestem ciekaw, co życie zacznie mi pisać w najbliższym czasie, więc sam nie wiem, czego można się spodziewać. Aktualnie jednak wszystko idzie w stronę tego, że nie będę musiał już pisać takich numerów jak „Najlepszy”, co mnie bezsprzecznie cieszy

 W kawałku „Nie potrafię tego kochać” nawijasz: „Popkiller mnie dotyczy tylko kiedy stoję przed nim” – masz jakąś awersję do tego portalu? 
Jest mi obojętny. Mieli patronat nad DDJ i ani nie pomogli, ani nie zaszkodzili. Po prostu nie czuję potrzeby wyświetlania mojej osoby na tym portalu – wers z popkillerem dotyczy właśnie tego, że raperem jestem dokładnie w tym momencie, kiedy stoję przed popkillerem, a nie na żadnym portalu. To tylko otoczka.

A chciałbyś kiedyś zostać Wilkiem Popkillera? 
Nie, nie chciałbym. Nie jest mi to do niczego potrzebne. W konkursie ze zwrotką również nie brałem udziału, chociaż co prawda ściągnąłem sobie bit i na freestyle nawinąłem lepiej niż 90% młodych wilków zarówno na tracku, jak i w lesie, ale chuj tam. Nie jestem wilkiem, nie byłem i nie będę.

 Co do Scora – na jego bitach wypadasz najlepiej? 
Podobno tak. Scor mówił, że ze wszystkich raperów, których miał na bicie ja wypadam najlepiej. Ale żeby nie było że nie zrozumiałem pytania – myślę, że ze Scorem mamy jakąś tam wypracowaną stylówkę i fajnie brzmi to ze sobą.

2013 rok zaliczasz do udanych? 
Życiowo jak najbardziej. Wróciłem do Polski, na studia, poznałem cudowną kobietę, ogarniam w miarę spoko pracę, mam prześwietnych ludzi obok mnie. Zjechałem sporą część Polski z rapem, nawet nie za zwroty i grając przeważnie dla dziesięciu osób ale TAK – 2013 był udany, szczególnie druga połowa.

Na początku roku wydałeś za to „Długą deszczową jesień”, która zebrała pozytywne recenzje, a jej nakład się wyczerpał. 
Dokładnie, cały nakład poszedł do tego stopnia, że sam nie mam nawet jednej sztuki, co by sobie zostawić na pamiątkę, ale wszystko jest na dobrej drodze ku temu żeby była reedycja i prawdopodobnie jeszcze jeden klip do jednego numeru z tej płyty. Ta płyta bardzo wiele dla mnie znaczy – bo zostawiłem na niej razem z Chokiem i Zielichowskim kawał, życia i emocji – i może właśnie przez to, że klimat jest stosunkowo ciężki DJJ nie dotarła do tak wielu osób, do ilu chciałbym. Jasne, recenzje były dobre, wiele osób, z których zdaniem się bardzo liczę dało za to dobre słowo, ale skłamałbym mówiąc, że nie liczyłem na więcej. Myślałem, że ta płytka otworzy nam drzwi do nowych możliwości. Nie chodzi mi o jakieś hajsy z rapu, żeby sobie lodówkę kupić i wypełnić, ale do tego, żeby robić rap w bardziej komfortowych warunkach. Dostęp do studia, klipów, bitów, jakości i przede wszystkim do tego, żeby skupiać się na rapie a nie na wszystkim, co trzeba robić obok rapowania.

Ale przecież była opcja wydania materiału ze Scorem w High Time, pewnie jakaś mniejsza wytwórnia chętnie by Cię przygarnęła, a to choć trochę pomaga w takich sprawach.
 No była opcja, coś tam pogadaliśmy, potem się okazało, że wytwórnia zawiesza działalność i było po gadce. Jasne, ale co zmienia w tym wszystkim mała wytwórnia? Studia mi nie zapewni, za bity nie zapłaci, za mix/master również, a pomoc w tym, żeby sobie jakiś tam z dupy hajs zarzucić za wytłoczenie płyt to sam sobie mogę zapewnić

Kto wygrał polski hip-hop w 2013? 
Rasmentalism, zdecydowanie.

Postanowienia na 2014? 
Nie mam i tak przeważnie wszystkie moje plany weryfikuje los, tak więc żyje z dnia na dzień i chyba bez większych planów.

A co dalej? Następna solówka czy płyta z Chokiem? 
Chciałbym zrobić płytę ze Scorem – ale znając życie pewnie nie zrobimy. Chciałbym zrobić płytę z Chokiem, bo to klawy raper jest i co najważniejsze przyjaciel – dużo razem przeżyliśmy, więc materiał… hmmm… wisi gdzieś w powietrzu, może się uda. Chciałbym nagrać coś z Bilim, ale pewnie nie nagramy. Chciałbym zrobić solo płytę taką, jaka gra mi od zawsze w głowie, ale nie zrobię, bo chyba nie mam ku temu możliwości.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.