Homo varsoviensis – Zakamarki kolekcji #9

zapiskiz1001nocyMinęło pół dekady od wydania tego krążka. Mam nadzieję, że pamiętacie jak wielkim szacunkiem darzono pięć lat temu Eldo i jakim dobrym albumem potrafił się za to odwdzięczyć.

2010. Teraz to trudne to wyobrażenia, ale Eldo na bicie Returnersów już w pierwszym kawałku rzuca: „Ej, raperzy, kto jest teraz świeży z WWA? Ja!”. Leszek na podkładach najbardziej rozchwytywanych wtedy bitmejkerów ma prawo do takiej pewności: rzeczywiście brzmi fantastycznie, bije od niego charyzma i dojrzałość. Czytałem zachwyty nad zawartością tego albumu i pobiegłem do jedynego w okolicy sklepu, gdzie usłyszałem: „Eldo…. Już sprawdzam. Eternita? Nie, nie mamy już. Jakaś nowa dopiero przyjdzie”, co oznaczało kilka dodatkowych dni czekania. W tym przypadku wolałem być cierpliwym i nie psuć pierwszego odsłuchu marnej jakości ripem z Rapidshare ani z OdSiebie. W końcu przyszła, a ja „Zapiski z 1001 nocy” zacząłem jarać się kolejnym porządnym albumem stołecznego MC.

Leszka wyjątkowym czyni ilość różnych światów, jakie ukształtowały jego osobowość. Przede wszystkim to rasowy hip-hopowiec, a próżno teraz takich szukać. Oddawanie hołdu w kawałkach to jedno, ale trzeba przyznać, że Eldo zjadł na tej kulturze zęby, co słychać na każdej z jego płyt i nie chodzi tylko o rap, ale również o graffiti i taniec. Po drugie, to warszawiak czy też homo varsoviensis, jak sam siebie nazywa. Osobiście jestem zwolennikiem małomiasteczkowych klimatów, ale gdyby stolica wyglądała jak z piosenek członka Grammatika, odwiedzałbym ją chętniej i częściej. (W ogóle myślę, że obraz Warszawy w jego tekstach mógłby doczekać się naukowego opracowania). W końcu, obok tego ulicznego sznytu – bo przecież blisko mu do blokowisk – siedzi w nim jeszcze poezja, która wydobywa się z niektórych tekstów. Zwykle stronię od twierdzeń, że hip-hopowe teksty można stawiać na równi z liryką z prawdziwego zdarzenia, ale akurat wersy Eldo zasługują na takie traktowanie. Ba, nawet zasób słownictwa posiada większy niż przeciętny osiedlowy raper, który wyrazy takie jak „eskapizm” i „parias” musiałby sprawdzić w słowniku. Ale o tej poetyckości może przy okazji „CKCUA”.

Fala wznosząca, na jakiej znalazł się w 2010 Eldo, wyrzuciła go aż na opolską scenę, na której wystąpił w konkursie Superjedynek. „Pożycz mi płuca” zarapowane bez większych ozdobników, stada hypemanów oraz robienia show to do tej pory jeden z najlepszych występów polskich raperów w telewizji. I choć przegrał w swojej konkurencji z Tede, skąd pochodzi jego słynna reakcja, to Nas byłby zadowolony ze sposobu zaprezentowania hip-hopu, a ja – słuchając tego występu z rodzicami przed telewizorem – po raz pierwszy nie musiałem się wstydzić rapu w TV.

Swoją drogą polecam całe to nagranie  – ignorancja mediów w pełni, zresztą o tym Eldo rapował też na „Zapiskach”.

 

Pięć lat od wydania tej płyty wydaje się być wiecznością, szczególnie patrząc w kontekście tego, jak zmienił się stosunek słuchaczy do Leszka. A to wszystko przez minutowy freestyle sprzed lat, który przerabiany na wszystkie możliwości bawi wszystkich prócz samego zainteresowanego. Na każde wspomnienie o tych parodiach Eldo szybko się irytował, czym napędzał tylko lawinę hejtingu. Co prawda, już dawno formuła tych przeróbek się wyczerpała (chociaż są świeże wersje np. z Gangiem Albanii), jednak dalej widać jej echa – nawet w telewizji. Odbija się to na wizerunku Eldoki. Ostatnia jego płyta, „Chi”, przemknęła przez środowisko bokiem. Po części przez jej jakość, ale skoro sam autor nie jest brany na poważnie przez środowisko, to czego można było się spodziewać.

Przyznam, że sam zacząłem nieco ignorować poczynania Eldo. „Chi” mi nie siadło, ale nawet do wcześniejszych krążków przestałem wracać. Dopiero niedawno, podczas wybierania samochodowego zestawu płyt, zwróciłem uwagę na „Zapiski z 1001 nocy”. Noc, mgła, spadające liście, samochód i powrót do tego albumu po kilku latach – to naprawdę było spore przeżycie. Jakbym ponownie włączył jakiś klasyk z dziecięcych czasów. A przecież od premiery minęło tylko pięć lat.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.