Najlepsze kawałki o jedzeniu: Dokładka + Spotify

2

Ranking najlepszych kawałków o jedzeniu przypadł Wam do gustu. Podrzuciliście mi jeszcze kilka ciekawych propozycji i szkoda, by gniły w komentarzach. A skoro po każdym smacznym posiłku wskazana jest dokładka, zabrałem je dzisiaj na dokładkę oraz dorzuciłem playlistę na Spotify.

Ranking 14 najlepszych kawałków o jedzeniu w polskim rapie szybko rozrósł się o kolejne pozycje. Dwie z nich, które jakimś cudem pominąłem, wpisałem tam od razu, ale kilka tłustych dań sami znaleźliście. Czas je wszamać.

Eudezet Allstars „3XL Epizod 4”
Najlepszy podrzucony przez Was numer. Bardzo przyjemny, z niezłymi linijkami i Spinachem, który ważył wtedy kilkanaście kilogramów więcej, a kulinarnej tematyce czuł się jak ryba w wodzie. Jak pewnie zauważyliście, to czwarty epizod kawałka „3XL” – tutaj wszystkie, ale reszta nie traktuje o szamce.


Kopruch „Braggadacio Di Fromage”

Nigdy nie słuchałem Koprucha, a okazuje się, że punchlines może rzucać nawet o żarciu. Wchodzi w zwrotkę follow-upem do „Powierzchni tnących” Fokusa, pokazuje środkowy palec mikrofalówkom i uczy gotować Roberta M. Makłowicza, oczywiście. Bywa naprawdę grubo.

Aula „Drapnij gruby schab”
Bit do „Drop It Like It’s Hot” jest tak tłusty, że aż wypada na nim poruszyć gastronomiczną tematykę. Najpierw zrobiła to Lilu na „Najadłszy”, pytając „Co ty prażysz tam?”, a teraz Aula rapują „Drapnij gruby schab”. Lubią też zjeść inne potrawy, o czym wspominają przez całą długość numeru.

Grubson & BRK „Kalorie”
Kto słucha reggae, ten je nie tylko wege. A przynajmniej taki morał płynie z tego numeru. Ci panowie nie liczą raczej kalorii, natomiast znają przyjemne sposoby na spalanie zbędnych kilogramów. Zresztą ksywka Grubson i taka okładka do czegoś zobowiązują.

2sty „Kuchnie świata” (ft. Kaz Bałagane, Jodsen)
W poprzednim zestawieniu znalazł się kawałek 2stego „Napierdalam kebab”, jednak dopraszaliście także o ten numer, więc wlatuje dzisiaj. Raperowi z Prosto wyrok wydał Euthyrox, przez co deczko mu się przytyło. Znam ten ból, niestety, i wiem, że przy tym specyfiku trudno utrzymać linie. Dobrze, że wszyscy rapujący przynajmniej trzymają poziom.

L.U.C „Pukagastrofazy godzina”
Totalnie nie trafia dla mnie bełkotliwy styl L.U.C-a, ale okazuje się, że nawet jego dopada gastrofaza (zupełnie mnie to nie dziwi – po czymś te odloty musi mieć, a wiadomo, co powodują). Efekty inspirującego głodu możecie zobaczyć nawet w klipie, w którym rozsypuje mąkę, zrzuca ogórki z pólek i je z podłogi.

Skazani na sukcezz „Mniam mniam”
Pih i Pyskaty – podobnie jak w poprzednim zestawieniu Karwel – nawijają o otyłych kobietach. Nie lubię tego tematu i zupełnie mnie nie śmieszy, zarówno ten kawałek, jak i…

Buka/Mati „Moja miłość darling”
… ten. No panowie, zrozumcie, że to zwyczajnie słabe. A Buka jeszcze drążył ten temat w najbardziej nieśmiesznym kawałku polskiego rapu, czyli „Pierwszej miłości”.

Nie o jedzeniu, ale z żarciem w tle rapował też Zeus. Chyba warto w bonusiku dorzucić ten numer:

A wszystkie kawałki z obu tych zestawień, które są na Spotify, znajdziecie w tej playliście:

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.