Trzy szybkie #21

W nowych „Trzech szybkich” zestaw totalnie różnych MC: W.E.N.A, który dawno spłacił długi w podziemiu i nieźle radzi sobie w mainstreamie, Zioło aka narkus ze Ślizgu i Deys, jedna z głośniejszych ksywek nowego pokolenia, tworzący wraz z Zero projekt Hashashins.

monochromyW.E.N.A./Quiz „Monochromy EP”
Wudoe to dla mnie raper z grupy: „Trzy kawałki lubię”. Nawet z podziemnego klasyka, „Wyższego dobra”, na rotację do mojego odtwarzacza trafiają jedynie „Nie mam tego”, „Salutuj” i „Korytarze liceum”. Legale, płyta z Rasem? Sorry, nie mój klimat. Co lepsze momenty potrafiłem docenić, na koncertach się bujałem, ale chociaż nie zabrałbym mu mikrofonu, to najnowsza premiera musiała długo czekać na sprawdzenie. Nie przekonywał mnie też Quiz w roli beatmakera, który – mimo że odpowiedzialny za innego undergroundowego evergreena „Materiał producencki” – jakimś genialnym czy błyskotliwym twórcą nie jest. A tu proszę: „Monochromy” hulają jak trza. Wenie odrosły jaja, znowu zaczął pisać świetne historie (czy może wspominać te z życia), a na nośnych, naprawdę dopracowanych i porządnych bitach Quiza wypada znakomicie. MC z krwi i kości, a ponadto warstwa muzyczna, która wyrwie niejednego z butów na koncercie. Brawo, panowie, zamknęliście mi japę i zrobiliście projekt, do którego z przyjemnością wracam.

ziołoZioło „Cokolwiek”
Typowy Zioło. Niczym mnie ten projekt nie zdziwił: są prześmiewcze storytellingi, duma z firmy „Rób rzeczy” i substancje odurzające. Wszystko to podane na – jak to sam autor lubił mówić – „kwaskowych” bitach. To nie znaczy, że jest źle, jest porządnie, bo „Cokolwiek” pokazuje też, jak rozwija się warsztat tego rapera (wypadania z bitu czy gorszych momentów jak na „Hip Hopie” już nie ma), a to z kolei uspokaja przed pełnoprawnym LP. Z tym że kolejny podobny projekt może być już odgrzewaniem kotleta. Ale nie wybiegajmy w przyszłość: na „Cokolwiek” kawałkiem wybijającym się na tle solidnej całości jest i tak jest najstarszy (?) „Eckhart”. Fajnie, że reszta gości z „Rób rzeczy” przestała irytować, szkoda, że pozostałe featy jakoś przemykają obok. No, może fani GTA zajarają się kawałkiem o tej grze, ale to nie dla mnie. Podsumowując, „Cokolwiek” daje radę.

hashasinsHashashins „Ta’wil”
Chciałbym powiedzieć kiedyś o Deysie to, co wyżej o Wudoe. Niestety, dalej nie jestem w stanie skumać, skąd na niego taki wielki hajp. Albo może inaczej: zrozumieć jeszcze potrafię, bo gość ma już wypracowany styl, ale sam z tym nurtem nie płynę. Problemy z tą płytą mam następujące: ten ciężki klimat na dłuższą metę męczy, przez co nie jestem w stanie złapać jej na raz, za dużo tu wersów, które miały być punchlines, a nimi nie są i – przede wszystkim – kawałki zlewają się w całość, w której brakuje charyzmy i pomysłu na coś nowego. Wspomagający Deysa Zero też nie wybija się ponad przeciętność. Chciałem się pozytywnie zaskoczyć, ale to wciąż wygląda na spory przerost formy nad treścią, a już na pewno nie broni tego materiału argument o wyznaczaniu nowych ścieżek w polskim rapie.
PS I „21 gramów”, nie „gram”.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.